Historia

Tęskniąc za Jackiem

Jacek Kuroń: ostatni wielki marzyciel

Jacek Kuroń w latach 80. Jacek Kuroń w latach 80. Krzysztof Wójcik / Forum
Jacek, do cholery, dlaczego Cię nie ma?! Zwłaszcza że dzięki tej książce znów jesteś.
Jacek Kuroń na demonstracji, 1 maja 1989 r.Andrzej Iwański/Wikipedia Jacek Kuroń na demonstracji, 1 maja 1989 r.

Jesienią 2018 r. spotkałem Jacka Kuronia. Chcecie – to wierzcie. Nie chcecie – nie wierzcie. Spotkałem go w całej jego złożonej okazałości. Wielkiego i malutkiego. Zbawcę i szkodnika. Herosa i mitomana. Takiego, jaki był. Wspaniałego i czasem koszmarnie trudnego do zniesienia.

Zagnieździł się w moim domu na kilka dni i nocy, przyprowadzony przez Annę Bikont i Helenę Łuczywo, współautorki 700-stronicowego „Jacka”. Jak wiele osób z mojego pokolenia, mam z Jackiem swoje przejścia, więc od początku wiedziałem, że łatwo nie będzie.

Polityka 47.2018 (3187) z dnia 20.11.2018; Historia; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Tęskniąc za Jackiem"

Czytaj także

Kraj

Marian Turski: Auschwitz nie spadło z nieba

Nie bądźcie obojętni – apelował Marian Turski. Były więzień Auschwitz, nasz redakcyjny kolega, wziął udział w uroczystościach z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau.

Marian Turski
27.01.2020