Historia

Przewalacze z Vishala

Polscy przemytnicy w Indiach

Hotel Vishal w Delhi był jedną z baz polskich przemytników. Czarek Borowy (stoi przed wejściem) odwiedził go po 30 latach. Hotel Vishal w Delhi był jedną z baz polskich przemytników. Czarek Borowy (stoi przed wejściem) odwiedził go po 30 latach. Archiwum prywatne
Pod koniec epoki PRL polscy przemytnicy zawędrowali do Indii. Na szmuglerskich szlakach złotego trójkąta Indie–Singapur–Nepal spotkało się wielu przyszłych budowniczych polskiego kapitalizmu. Jeden z nich postanowił o tym opowiedzieć.
Odprawa na lotnisku Okęcie w Warszawie, lata 80. Turystyka zagraniczna to były wyprawy kupieckie.Jarosław Stachowicz/Forum Odprawa na lotnisku Okęcie w Warszawie, lata 80. Turystyka zagraniczna to były wyprawy kupieckie.

Sami mówili o sobie, że są przewalaczami, nie przemytnikami. To był element slangu i rodzaju szyfru. Mówili na przykład „jutro lecę przez Bydgoszcz do Skierniewic po trąbki i skrzynki” i było wiadomo, że mówiący leci z New Delhi przez Bangkok do Singapuru, by kupić partię kamer wideo oraz magnetowidów i przemycić je do Indii. Ten szyfr był potrzebny, bo przypadkowy słuchacz mógł domyślić się, o czym mówią. W końcu nazwy geograficzne oraz marki towarów w różnych językach brzmią podobnie, a Polacy rezydujący w hotelu Vishal, w indyjskiej stolicy, byli rozpoznawalni i domyślano się, czym się zajmują.

Polityka 50.2019 (3240) z dnia 10.12.2019; Historia; s. 57
Oryginalny tytuł tekstu: "Przewalacze z Vishala"

Czytaj także

Ludzie i style

Drapacze chmur, które zmienią oblicze Nowego Jorku

W 2020 r. na Manhattanie zostaną oddane do użytku dwa rekordowo wysokie wieżowce. Już dominują nad panoramą miasta. A stoją przy tej samej ulicy.

Aleksander Świeszewski
25.01.2020