Bar Kochba znad Wisły
Rozmowa z prof. Czesławem Brzozą o tajnym szkoleniu bojowników żydowskich w przedwojennej Polsce
ANDRZEJ BRZEZIECKI: – W drugiej połowie lat 30. XX w. Polska ostro skręcała na prawo, antysemityzm był powszechny, a jednak władze sanacyjne nawiązały współpracę z przywódcami syjonistów-rewizjonistów. Łączył ich wspólny cel. Jaki?
CZESŁAW BRZOZA: – Od początku istnienia II RP wszystkie polskie rządy miały wspólny cel z syjonistami. Od momentu powstania ich ruchu pod koniec XIX w. syjoniści dążyli do uznania Żydów nie tylko za grupę wyznaniową, ale także narodową oraz do zbudowania uznanej na arenie międzynarodowej siedziby ludności żydowskiej. Zdecydowano się na Palestynę, z której Żydów wypędzono przed dwoma tysiącami lat i która aktualnie była terytorium mandatowym Wielkiej Brytanii. Utworzenie tam siedziby narodowej zadeklarował brytyjski minister spraw zagranicznych Arthur Balfour w 1917 r.
Nad Wisłą mieszkała znaczna część Żydów europejskich. Rewizjoniści zaś najkonsekwentniej opowiadali się za wzmożeniem emigracji do Palestyny, i to wszelkimi możliwymi sposobami. W efekcie pojawiła się wspólnota interesów. Polacy chcieli zmniejszyć liczbę Żydów w Polsce, syjoniści-rewizjoniści maksymalnie zwiększyć ją w Palestynie.
To oznaczało pozbywanie się najlojalniejszej z mniejszości narodowych.
Żydzi nie przejawiali tendencji irredentystycznych. Nie dążyli do oderwania żadnej części RP i starali się zachowywać wobec kolejnych rządów lojalnie. Ale byli również mniejszością chyba najbardziej obcą ze względu na język, religię i kultywowanie niezrozumiałych dla Polaków obyczajów. Ponadto ze względu na stan rozproszenia często angażowali się w ruchy „poziome”, międzynarodowe – socjalizm, masonerię, komunizm, które w Polsce postrzegano jako wrogie. Dla wielu Żydów sprawy wewnątrzpolskie były nieistotne.