Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Historia

Zabawa w KORka i myszkę

Korowcy pod obserwacją

Czarne juwenalia w Krakowie po śmierci Stanisława Pyjasa. Czarne juwenalia w Krakowie po śmierci Stanisława Pyjasa. Maciej Sochor / PAP
Był to jedyny przypadek w historii PRL, gdy studenckie święto zamieniło się w uroczystości żałobne. 15 maja 1977 r. rozpoczęły się w Krakowie tzw. czarne juwenalia. Służba Bezpieczeństwa zatrzymała wówczas ponad sto osób.
Szkic z lokalizacją punktów, z których obserwowano Jacka Kuronia.IPN Szkic z lokalizacją punktów, z których obserwowano Jacka Kuronia.

„Oni nie mogą nam przeszkodzić, nie mogą nas zamknąć, bo jeśli zamkną siedem osób, to zrobi się wielki krzyk, dwa razy tyle osób będzie działało, wtedy musieliby wprowadzić duży terror” – przekonywał przyjaciół Jacek Kuroń po niewyjaśnionej śmierci Stanisława Pyjasa, studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. W powszechnym przekonaniu był to mord dokonany przez SB. Do Krakowa ruszyli więc członkowie walczącego o przestrzeganie praw człowieka Komitetu Obrony Robotników. A przynajmniej usiłowali tam dotrzeć. Niektórych zatrzymano jeszcze w Warszawie, innych na trasie przejazdu. To było prawdziwe polowanie. Najsprytniejsi zostali „zgarnięci” przy pomocy straży studenckiej dopiero na krakowskim Rynku. Jednak zatrzymania korowców nie powstrzymały kolegów Pyjasa przed utworzeniem Studenckiego Komitetu Solidarności oraz zorganizowaniem pochodu, który nagłośnił jego śmierć.

Kolejne tygodnie pokazały, że Kuroń miał rację. Władze nie mogły, wzorem lat wcześniejszych, wsadzić korowców do więzienia. Wyjście było jedno: otoczyć ich ścisłym kordonem sanitarnym. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych wielokrotnie dyskutowano nad metodami, które powinno się stosować, by zniszczyć opozycję. Dyrektor Departamentu III MSW gen. Adam Krzysztoporski na jednej z nich stwierdził z bezsilności: „Przecież w Wiśle ich nie potopimy”. Władze dbały o pozory praworządności, jednak powszechne bywało zastraszanie opozycjonistów i ich rodzin lub pobicia. Ciągłe obserwowanie nie było najbardziej dokuczliwą formą represji. Aczkolwiek śledzony przez esbeków człowiek nie wiedział, czy wychodząc np. wieczorem na spacer, nie zostanie pobity.

W drugiej połowie lat 70. coraz większego znaczenia dla SB nabierały tzw. środki techniczne. Krakowskie juwenalia obserwowano z wielu tzw.

Polityka 20.2020 (3261) z dnia 12.05.2020; Historia; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Zabawa w KORka i myszkę"
Reklama