Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Powitanie i rozłąka

Niemcy porzucili swoją Heimat, Polacy zamieszkali w ich domach. Co za historia!

Różyna (Rosenthal) dziś Różyna (Rosenthal) dziś Leszek Zych / Polityka
To także nasza historia, tyle że spisała ją Niemka Christiane Hoffmann w bestsellerze „Wszystko, czego nie pamiętamy”.
Różyna przedwojennaAN Różyna przedwojenna

Autorka, dziś rzeczniczka rządu niemieckiego, przez 20 lat była dziennikarką. Książkę zaadresowała zarówno do „naszych Niemców”, którzy w 1945 r. stracili swą Heimat na Wschodzie, jak i do nas, którzy weszliśmy do ich domów i dorastamy w nich już w czwartym pokoleniu.

W styczniu 2020 r. przeszła piechotą z Różyny (Rosenthal) niedaleko Brzegu te ponad 500 km, które w 1945 r. przeszedł jej ojciec, uciekając z innymi mieszkańcami Rosenthal przed Armią Czerwoną. Miał dziewięć lat. Pożegnała się z nim w 2018 r., gdy umierał w szpitalu, odmawiając dializy. Ten jej marsz był rozmową z jego cieniem i rodzinną traumą.

Urodziła się w 1967 r. w podhamburskim Wedel, ale cała jej historia rodzinna rozgrywała się na Wschodzie. Ze strony ojca od 1238 r. w Rosenthal. A matki – na Pomorzu i w Prusach Wschodnich. Pewnie też dlatego poszła na slawistykę. W czasie rozmowy kwalifikacyjnej we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zdumiała szefostwo, że choć jest „z Zachodu”, to jeszcze nie była w USA, natomiast zjeździła ZSRR. Ale Polskę omijała, bo przecież tych kilka wypadów na Śląsk się nie liczy. Nie ma tam polskiego pejzażu i polskiej historii – jak tłumaczyła jej znajoma Polka.

Teraz wytrawnej reporterce niepodobna było iść szlakiem ojca, rozmawiając jedynie ze swymi zmarłymi. Toteż jej relacja jest znakomitą „opowieścią drogi”, esejem o niemieckim zmaganiu się z przeszłością, jak i rozmową z nami mieszkającymi w „poniemieckim” pejzażu.

Szła uzbrojona w rodzinne opowieści, zapiski sąsiadów i wiedzę książkową. W oczy zacinał wiatr, ale nie było ani mrozu, ani za plecami dudnienia rosyjskich dział. Wtedy: „Wojna zbliżała się do wsi coraz głośniejszym grzmotem po drugiej stronie rzeki, jak wielka bestia, smok, powstrzymywany tylko przez cienką wstęgę Odry, miotał się szalał na drugim brzegu.

Polityka 44.2022 (3387) z dnia 25.10.2022; Historia; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Powitanie i rozłąka"
Reklama