Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Historia

Cienie oświeconego

Cienie Stanisława Staszica. Patron polskiego oświecenia marzył o gettcie w każdym mieście

Stanisław Staszic w domu, grafika Antoniego Pawlikowskiego. Stanisław Staszic w domu, grafika Antoniego Pawlikowskiego. Polona
20 stycznia minęło 200 lat od śmierci Stanisława Staszica. Czy posłowie, wybierając go na patrona 2026 r., wiedzieli, kogo chcą wspominać? Księdza czy antyklerykała? Demokratę czy antysemitę?

Stanisława Staszica zwykle pokazuje się jako wybitnego publicystę, naukowca, filantropa i męża stanu. W opinii publicznej stał się uosobieniem polskiego oświecenia, dość bezrefleksyjnie wielbionym jako ojciec założyciel polskiej geologii i przemysłu włókienniczego, fundator Towarzystwa Przyjaciół Nauk, autor najważniejszych prac politycznych upadającej Rzeczpospolitej, wielki edukator i reformator marzący o powszechnej równości. To wszystko prawda, ale Staszic miał też drugie oblicze, które wstydliwie się przemilcza. Niezbyt piękne i niepasujące do pomnika.

Ksiądz antyklerykał

Urodzony w 1755 r. jako syn burmistrza Piły, w stanowym państwie polsko-litewskim miał ograniczone ścieżki awansu. Posłuszny woli matki wybrał instytucję, która przed mieszczańskim synem otwierała stosunkowo najszersze możliwości kariery. Po ukończeniu seminarium duchownego w Poznaniu przyjął święcenia i został księdzem. Wkrótce wystarał się też o dochody z kolegiaty szamotulskiej, co dawało mu skromną samodzielność finansową.

Nie planował jednak poświęcić się kapłaństwu i wkrótce je porzucił. Na decyzję mógł mieć wpływ jego radykalny antyklerykalizm. Inspirowany poglądami Davida Hume’a, jako źródło niesprawiedliwości społecznej wskazywał spisek wojowników i kleru, rzucając ciężkie oskarżenia na funkcjonariuszy oficjalnych religii. Konsekwentnie optował też za odebraniem Kościołowi przywilejów finansowych, wpływu na instytucje edukacyjne i wychowanie młodzieży. To prowadziło do konfliktów z hierarchią kościelną.

Antyklerykalizm nie oznaczał jednak wrogości wobec religii. Staszic wypowiadał się pozytywnie o roli religii i pozostał katolikiem, choć niewykluczone, że pod pojęciem tym rozumiał raczej organizację społeczną niż metafizyczną wiarę. I choć współcześni mu pisali o nim jako księdzu „prawie renegacie”, to do końca życia chadzał w wytartej sutannie, a do trumny wysłannicy biskupa ubrali go w żałobny ornat.

Polityka 4.2026 (3548) z dnia 20.01.2026; Historia; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Cienie oświeconego"
Reklama