Naziści w Chile
Jak Chile ratowało nazistów. Ojciec z NSDAP nawet dziś nie przeszkadza wyborcom
Warto powiedzieć od razu: prezydent Kast, polityk skrajnej prawicy w stylu Trumpa, Mileia, Bolsonara i im podobnych, nie odpowiada za grzechy ojca. Obciążają go deklaracje sympatii dla byłego dyktatora Chile gen. Augusta Pinocheta odpowiedzialnego za zbrodnie przeciw ludzkości w latach 1973–90 (zm. w 2006 r.). Zbiegli po wojnie naziści – zwłaszcza jeden – mieli bliskie związki z chilijskim dyktatorem, o czym prezydent elekt wiedział od dawna – i tylko w tym znaczeniu, a nie z powodu pokrewieństwa, nazistowskie dziedzictwo ciąży także na nim.
Siatka przerzutowa
Wiele lat temu Frederick Forsyth, autor szpiegowskich thrillerów, napisał powieść „Akta OdeSSy”, która opowiadała o powojennej ucieczce nazistów do krajów Ameryki Południowej. Wymyślił organizację byłych członków SS (Organisation der ehemaligen SS-Angehorigen). Jakaś OdeSSa rzeczywiście istniała, ale raczej jako nieformalna sieć pomocy i przerzutu ludzi za ocean niż organizacja sensu stricto.
Przed drugą wojną światową i w jej trakcie Ameryka Południowa była polem rywalizacji między USA a III Rzeszą. W klimacie wymiany usług między latynoskimi reżimami, zwykle wojskowymi, a Hitlerem i Mussolinim narodził się pomysł ratowania nazistów po upadku III Rzeszy. Powstała tajna siatka przerzutowa do kilku krajów Ameryki Południowej, którą tworzyli uciekający z Europy zbrodniarze, członkowie NSDAP i SS, tajne służby hiszpańskiego caudillo gen. Franco i wysłannicy ubiegającego się wówczas o władzę w Argentynie płk. Juana Perona.
Wspólnikami wymienionych byli hierarchowie Kościoła z Argentyny i Watykanu oraz funkcjonariusze władz Szwajcarii. Siatka wykazała się dużą skutecznością – za ocean zdołano przerzucić takich zbrodniarzy jak Adolf Eichmann, Josef Mengele, Erich Priebke, Josef Schwammberger, Gerhard Bohne, Ante Pavelić, Dinko Szakić i tysiące innych z Niemiec, Chorwacji, Słowacji, Francji i Belgii.