Egzekutorzy z ambasady
Spiski i naciski obcych ambasadorów. Im słabsza była Polska, tym bardziej rośli w siłę
„Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam” – słowa przypisywane kardynałowi Richelieu mogłyby służyć za memento dla dziejów Polski na przestrzeni ostatnich 300 lat. Od początku XVIII w. obcy ambasadorowie raz po raz organizowali nad Wisłą spiski, korumpowali, wywierali naciski, planowali ciche przewroty i zamachy stanu. Im słabsze było państwo, tym bardziej rośli w siłę.
Obserwator Dołgoruki
Pierwszym obcym władcą, który zdobył realny i bezpośredni wpływ na politykę Rzeczpospolitej, był car Piotr Wielki. W roli wykonawcy jego woli nad Wisłą występował poseł i ambasador Grigorij Dołgoruki, który z niewielkimi przerwami przebywał w Polsce od 1700 do 1720 r. Wśród historyków cieszył się taką niechęcią, że obsadzili go w roli architekta Sejmu Niemego z 1717 r., który faktycznie potwierdzał rosyjskie wpływy w Rzeczpospolitej.
W rzeczywistości Dołgoruki nie miał dostępu do tekstów konstytucji sejmowych ani ich nie zatwierdzał. Jego działania i wpływy miały bardziej subtelny charakter. Występując w roli zaprzyjaźnionego „doradcy”, nie uciekał się do przymusu ani gróźb – te metody stosowali dopiero jego następcy. Dołgoruki nawiązywał kontakty, pozyskiwał sojuszników, wyświadczał przysługi i wspomagał finansowo. Obserwował i poznawał polski system rządów: słabości władzy królewskiej, system parlamentarny (z liberum veto na czele) oraz animozje i indywidualne aspiracje magnatów. Długo i starannie odgrywał rolę uczynnego sojusznika Augusta Mocnego; przedstawiciela kraju, który formalnie pozostawał z Rzeczpospolitą w sojuszu i wieczystym pokoju.
Dołgoruki dał się też poznać jako mistrz dezinformacji. Gdy w 1720 r. król August II postanowił wyrwać się z sojuszu z Piotrem, ambasador przez swych agentów rozsiewał pogłoski, jakoby król dążył do wojny i absolutyzmu.