Ten trzeci
Gustaw Schielke, ten trzeci z „Rozmów z katem”. Jaką rolę odegrał w celi nr 11?
„Byliśmy wszyscy trzej doświadczonymi więźniami” – napisał w „Rozmowach z katem” Kazimierz Moczarski o sobie, generale SS Jürgenie Stroopie i gestapowcu Gustawie Schielkem. W 1949 r. siedzieli razem w jednej celi więzienia na warszawskim Mokotowie. Wiemy wiele o autorze, oficerze AK, i o jego współwięźniu – krwawym likwidatorze warszawskiego getta. Ale kim był ten trzeci?
Gustaw Schielke przysłuchiwał się ich rozmowom, wtrącał uzupełnienia, to prowokował Stroopa do zwierzeń, to się od niego dystansował, rzucał rubaszne żarty. Pojawia się w różnych publikacjach niczym dobroduszny Sancho Pansa, jako „przedwojenny policjant z Hanoweru” czy „niższy rangą funkcjonariusz SS”. W adaptacji teatralnej „Rozmów z katem” zagrał go Kazimierz Kaczor, aktor, który w życiu nie wcieliłby się w czarny charakter.
Jaką rolę odegrał w celi nr 11, czy współpracował z bezpieką? I czy rzeczywiście był mało znaczącym policjantem bez zbrodni na koncie?
Czytaj też: „Rozmowy z katem”: reportaż z piekła. To wciąż wstrząsająca lektura.
Esesman i gestapowiec
Na akta Karola Gustawa Henryka Schielkego natknąłem się przypadkowo, przygotowując książkę reporterską o ściganiu ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione podczas powstania warszawskiego. Dokumentowałem historię Alfreda Spilkera, dowódcy Sonderkommanda działającego na Woli. W czasie okupacji kierował Wydziałem IV AS gestapo w Warszawie rozpracowującym podziemie, a w 1945 r. zaginął bez wieści i był bezskutecznie poszukiwany.