Pogrzeb bez ciała
Pogrzeb bez ciała. Tak Polacy żegnali Aleksandra I. Ceremonia z pompą, tylko trumna pusta
7 kwietnia 1826 r. z Zamku Królewskiego w Warszawie wyruszył kondukt żałobników. Zmierzali do Katedry św. Jana, gdzie zaplanowano uroczystą mszę za duszę zmarłego. W liczącej 3128 osób procesji szli senatorowie, ministrowie, urzędnicy, wojskowi, przedstawiciele województw, cechów rzemieślniczych, szkół. Na katafalku jechała…pusta trumna. Pogrzeb był symboliczny, zorganizowany na cześć zmarłego przed czterema miesiącami Aleksandra I Romanowa, króla polskiego i cesarza Rosji. Władca został już pochowany w Twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu.
Źródła historyczne nie precyzują, kto był pomysłodawcą tego wydarzenia. Brat zmarłego wielki książę Konstanty (mieszkał w Warszawie i dowodził wojskiem polskim), rząd Królestwa Polskiego czy carski namiestnik gen. Józef Zajączek? Ktokolwiek wysunął tę propozycję, spotkał się z poparciem polskich elit. Jedynym przeciwnikiem ceremonii okazał się minister oświaty hr. Stanisław Grabowski utrzymujący, że w katolickiej świątyni nie należy czcić innowierczego monarchy. Jego pomruki zostały zignorowane, gdyż w powszechnej świadomości Aleksander I jawił się jako „dobroczyńca” i „wskrzesiciel Narodu Polskiego”.
Rzeczywiście, zmarły był polonofilem i jeszcze za życia swojej babki Katarzyny II potępił rozbiory. Co więcej, nie miał naszym rodakom za złe udziału w napoleońskim najeździe na Rosję i w grudniu 1812 r. zastosował wobec nich prawo cesarskiej łaski. Na kongresie wiedeńskim przeforsował utworzenie autonomicznego Królestwa Polskiego połączonego z Rosją unią personalną, choć rosyjskie elity opowiadały się za zwykłym wcieleniem ziem polskich do imperium. W nowym państwie ustanowił najliberalniejszą w Europie konstytucję, choć potem sam kilkakrotnie ją złamał, m.in. wprowadzając cenzurę prewencyjną prasy i opóźniając zwołanie sejmu.