Zwornik świata
Burzliwe dzieje Zatoki Perskiej. Tu nic nie trwa wiecznie. Zwłaszcza władza imperiów
Latem 116 r. wody Zatoki Perskiej były świadkami niezwykłej sceny. Był to trzeci rok wojny, którą cesarz Trajan toczył z potężnym wschodnim rywalem Rzymu, królestwem Partów. Trajan spłynął na czele ogromnej floty wojennej w dół Eufratu i zajął starożytny Babilon. Następnie kazał przetoczyć swoje okręty przez błotniste równiny aż do Tygrysu i wraz z jego nurtem dotarł do położonej nad rzeką partyjskiej stolicy – Ktezyfonu. Zajął ją i spalił, dzięki czemu został panem całej Mezopotamii.
Po czym ruszył jeszcze dalej na południe, aż do miejsca, gdzie rzeka wlewa się do Zatoki Perskiej. Stał się tym samym pierwszym i jedynym rzymskim cesarzem, który dotarł do jej wód. Na miejscu kazał wznieść swój pomnik jako świadectwo włączenia tego kraju do imperium. W symbolicznej scenie opisanej przez rzymskiego historyka Kasjusza Diona Trajan wpatrywał się w wody zatoki i zobaczywszy statek odpływający właśnie na Wschód, westchnął głęboko, żałując, że nie jest na tyle młody, by podążyć śladami Aleksandra Wielkiego i ruszyć ku Indiom.
Rzymskie marzenia
Trajan świadomie przywołał macedońskiego króla, ponieważ każdy rzymski cesarz marzył o dorównaniu mu i dotarciu na krańce ziemi. Ponad cztery wieki wcześniej w 324 r. p.n.e. Aleksander, wróciwszy z wyprawy do Indii, założył nad Zatoką Perską miasto – kolejną ze swoich Aleksandrii – i zaludnił je weteranami ze swojej armii. Gdyby nagła śmierć kilka miesięcy później nie zniweczyła jego planów, macedoński zdobywca uczyniłby je punktem wyjścia nowej ekspedycji, zmierzającej do opanowania Półwyspu Arabskiego. Aleksander miał daleko idące plany wobec całego regionu. Wedle greckiego historyka Flawiusza Arriana chciał skolonizować wybrzeże zatoki, ustanowić tam porty i uczynić akwen swoistym pomostem pośredniczącym w handlu między Egiptem i Morzem Śródziemnym z jednej strony a Indiami z drugiej.