Dziwni buntownicy
Generałowie buntownicy. To oni bronili monarchii Habsburgów. Bez nich Austria by się rozpadła
Najczęściej wojskowi dokonują puczu, aby siłą obalić sprawujących władzę. Głoszą przy tym hasła odnowy i jedności narodowej oraz odsunięcia skorumpowanych i nieudolnych elit. W historii zdarzały się jednak przypadki, że generałowie wbrew legalnym władzom usiłowali przywrócić porządek w kraju ogarniętym rewolucją. Tak było w sypiącym się Cesarstwie Austrii.
Podczas burzliwych lat rewolucji 1848–49, która ogarnęła znaczną część Europy, monarchia habsburska stanęła na krawędzi rozpadu. W każdej prowincji tego rozległego państwa doszło do wystąpień politycznych i społecznych o różnym nasileniu. Cesarz Ferdynand I okazał się nieudolny i dwukrotnie uciekał z Wiednia z obawy o swoje życie. Kolejne rządy – sparaliżowane strachem i niemające pomysłu na wyjście z głębokiego kryzysu – trwały, dryfując z dnia na dzień.
Jak stwierdził późniejszy premier Felix zu Schwarzenberg, Austrię ocalił bunt generałów. Kilku z nich bowiem bez wyraźnych rozkazów lub wręcz ignorując je, na własną rękę tłumiło ruchy rewolucyjne i narodowe w monarchii naddunajskiej. Bez ich zdecydowania Austria albo by się rozpadła po szwach narodowościowych, albo przekształciła w luźną federację z silną pozycją prowincjonalnych parlamentów i symboliczną pozycją cesarza.
Czytaj też: Traktat w Trianon: węgierska rana
Joseph Radetzky nie czekał
Do otwartego powstania narodowego wobec władzy Habsburgów doszło w Królestwie Lombardzko-Weneckim. Ten twór powołany do życia na kongresie wiedeńskim w 1815 r. wchodził w skład Austrii. Na pytanie o instrukcje w sprawie strategii wobec rebeliantów gubernator i dowódca tamtejszych sił austriackich, marszałek Joseph Radetzky, usłyszał od ministra wojny Theodora Bailleta von Latoura: „Minęły czasy, gdy Dworską Radę Wojenną w Wiedniu musiano się pytać o to, czy można wydać bitwę”.