Chorzy dyktatorzy
Chorzy dyktatorzy: od ekscesów Kaliguli do narcyza Mussoliniego. Tu władza spotkała się z szaleństwem
Sprawowanie władzy nie chroni przed zaburzeniami osobowości ani chorobami psychicznymi, przeciwnie – często je uwydatnia, wystawia na widok publiczny i potęguje ich skutki. Od wieków znane są przypadki władców i dyktatorów, których zachowania budziły grozę, zdumienie i fascynację. Dziś te opowieści czyta się nie tylko jako kroniki okrucieństw i ekscesów, lecz także jako zapis objawów choroby.
Kaligula na kozetce
Kiedy w 37 r. n.e. 25-letni Gajusz, zwany Kaligulą, obejmował władzę w Imperium Romanum, wielu Rzymian widziało w nim nadzieję na spokój po burzliwych rządach Tyberiusza. Początek panowania zdawał się to potwierdzać: amnestie i hojne igrzyska zjednały mu lud. Jednak już po kilku miesiącach cesarz ciężko zachorował i właśnie ten moment można uznać za przełomowy; odtąd jego zachowanie wyraźnie się zmieniło.
Kaligula stawał się władcą coraz bardziej nieprzewidywalnym. Symbolem jego obłędu stał się zamiar mianowania ulubionego konia Incitatusa konsulem, porywanie córek i żon rzymskich notabli czy zmuszanie przeciwników do samobójstw. Do legendy przeszedł też wybudowany przez niego „most pontonowy” przecinający Zatokę Bajską – konstrukcja złożona z kilkuset w tym celu zakotwiczonych i wysypanych ziemią statków miała długość ponad 3 mil. Kaligula okryty napierśnikiem Aleksandra Wielkiego i złotym płaszczem przejechał przez ten „most” konno. Ponoć po to, by upokorzyć astrologa Tyberiusza, który twierdził, że Kaligula ma tyle samo szans na zostanie władcą, ile na przejechanie konno przez Zatokę Bajską. Ludzi obserwujących jego spacer po tej niezwykłej budowli kazał zrzucić ze skały do morza. Każdą z tych historii, balansujących na granicy okrucieństwa i groteski, znamy wyłącznie z „Żywotów cezarów” Swetoniusza, urodzonego 28 lat po śmierci Kaliguli.