Śmiech faraona
Śmiech faraona, czyli jak Gamal Abdel Naser odebrał Europie Kanał Sueski
Zaczęło się od śmiechu, który wciąż brzmi w uszach wielu Arabów. Dla nich XX w. nie rozpoczął się po upadku Imperium Osmańskiego ani nawet po drugiej wojnie światowej, gdy część państw arabskich wybiła się na niepodległość. Wiek XX zaczął się od śmiechu, który wybuchł niekontrolowany niemal dokładnie 70 lat temu – 26 lipca 1956 r.
Jest siódma wieczór. Noc powoli zapada nad Placem Mohammeda Alego w Aleksandrii. Na trybunie pojawia się prezydent Egiptu Gamal Abdel Naser. Ma silny, metaliczny głos. Jak zawsze elegancki, w garniturze i pod krawatem, zdaje się epatować nowoczesnością. Lekko się uśmiecha, bierze mikrofon do ręki i zaczyna mówić. Ale to nie są słowa, do których Egipcjanie zdążyli się przyzwyczaić – wycyzelowane, eleganckie i ponure. Naser jest tym razem bezpośredni, wręcz wulgarny. Jako pierwszy rodzimy władca Egiptu od czasów Kleopatry wierzy, że przemawia w imieniu jego mieszkańców. Często powtarza: „Irfa‘ ra’sak ya khuya!” (Podnieś głowę, bracie!).
Ton Nasera zaczyna się zmieniać, gdy dochodzi do sedna. Przestaje się uśmiechać. Atakuje „imperialistów, którzy zastawili naszą przyszłość”. Ludzie oczekują, że zaraz ogłosi sojusz ze Związkiem Radzieckim, ale on nadal o imperialistach – teraz krytykuje spółkę zarządzającą Kanałem Sueskim: „Odzyskamy zyski, jakie ta imperialistyczna firma – to państwo w państwie – osiągnęła, podczas gdy my umieraliśmy z głodu”. Słuchacze klaszczą z zachwytem, są oszołomieni i zdezorientowani. „Dziennik Urzędowy właśnie publikuje ustawę nacjonalizującą Towarzystwo Kanału Sueskiego. W tej właśnie chwili agenci rządowi przejmują kontrolę nad biurami firmy!”.
Tłum na moment zamiera i zaraz potem wybucha. Podobnie jak Naser, który po chwili milczenia wpada w niekontrolowany śmiech.