Duchowość bez bogów
Recenzja książki: Szymon Zdziebłowski, „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”
Tytuł jest nieco przewrotny. W większości „Bogów Polski” bogów po prostu nie ma. Autor nie rekonstruuje panteonów kolejnych mieszkańców ziem polskich, zamiast tego prowadzi czytelnika przez świat, w którym niemal każdy wniosek opatrzony jest znakiem zapytania. Trudno się temu dziwić, ponieważ pradziejowa duchowość pozostaje niemal nieuchwytna, a jej interpretacja nieuchronnie filtrowana jest przez nasze współczesne wyobrażenia o religii.
Książka opowiada o nietypowych pochówkach, monumentalnych budowlach i tajemniczych przedmiotach, które jedynie sugerują, jak mogły wyglądać rytuały i wierzenia ich twórców. Czy licząca 115–130 tys. lat kość z Dziadowej Skały pokryta siedemnastoma nacięciami jest najstarszym znanym zapisem na ziemiach polskich, kalendarzem, przedmiotem rytualnym, a może zwykłym narzędziem? Zdziebłowski przedstawia kolejne hipotezy, ale żadnej nie ogłasza ostateczną prawdą. Ta intelektualna uczciwość stanowi zaletę książki.
Czytelnik dowiaduje się o śladach rytualnego kanibalizmu, szamanach, zagadkowych rondelach, megalitycznych grobowcach oraz słowiańskich bóstwach, które poznajemy właściwie dopiero z czasów, gdy rodzima religia chyliła się ku upadkowi pod naporem chrześcijaństwa. Zabrakło może miejsca dla wierzeń Celtów i Germanów, którzy przez stulecia zamieszkiwali ziemie dzisiejszej Polski, jednak mimo to jest to ciekawy przegląd różnych form duchowości naszych przodków.
Szymon Zdziebłowski, Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa, Rebis, Poznań 2026, s. 312