Gdy Tybet był mocarstwem
Mocarny Tybet. Nie zawsze był słabszym sąsiadem. W najlepszych czasach zawstydzał Chiny
KASPER KALINOWSKI: – W British Library opracowywał pan tysiące manuskryptów z jedwabnego szlaku.
SAM VAN SCHAIK: – To kolekcja odkryta w jaskiniach w pustynnym mieście Dunhuang, która została zapieczętowana w XI w. i otwarta dopiero na początku XX w. Prawdziwa kapsuła czasu, która całkowicie zmieniła nasze rozumienie Tybetu.
W jaki sposób? Co było tam najciekawszego?
Wcześniej polegaliśmy głównie na historiach spisanych przez autorów buddyjskich. Dunhuang otworzyło przed nami Tybet jako tygiel kulturowy jedwabnego szlaku, pokazało wpływy perskie, chińskie, indyjskie, a także lokalne tradycje miast-państw. Te dokumenty to m.in. zapisy codziennego życia z IX i X w.
Zaskoczyło mnie, że zaczyna pan swoją ostatnią książkę od wkroczenia armii tybetańskiej do stolicy Chin. Tybet nie zawsze był słabszym sąsiadem?
Dziś postrzegamy Tybet jako ofiarę potężniejszego mocarstwa. Jednak w VIII w. imperium tybetańskie obejmowało większość jedwabnego szlaku, część północnych Indii, Nepalu i spore połacie dzisiejszych Chin. Było to jedno z największych imperiów na świecie. Chiny przechodziły wówczas okres słabości i fragmentacji, co Tybetańczycy wykorzystali. W Lhasie do dziś stoi kamienna kolumna z VIII w. upamiętniająca traktat pokojowy, który wyznaczał granice między dwoma równorzędnymi państwami.
Możemy wskazać dokładny moment narodzin państwa? Tybet od początku był jednością?
To trudne zadanie. Idea Tybetu jako jednego organizmu państwowego wykuwała się powoli. Kluczową postacią był król Songcen Gampo w VII w. To on zaczął jednoczyć rozproszone klany, tworzyć sojusze i podbijać sąsiednie terytoria. Panowanie Songcena Gampo można uznać za początek imperium, które przetrwało w stabilnej formie ok.