Kto pierwszy rzucił bombę
Kto pierwszy rzucił bombę? Pomysł nalotów był wcześniejszy niż samolot. Tego bała się Rosja
Ku zdumieniu całej Europy 29 września 1898 r. car Mikołaj II ogłosił wezwanie do narodów, by zwołały konferencję dotyczącą ograniczenia zbrojeń. Jego apel padł na podatny grunt. Nie tylko prasa, uczeni i ludzie kultury z niepokojem śledzili nasilający się wyścig zbrojeń i wprowadzanie do użytku coraz bardziej skutecznych broni. Nawet przywódcy mocarstw czuli się zaniepokojeni. Zwłaszcza że wymuszało to nieustanny wzrost wydatków na armię. Spełniono życzenie rosyjskiego imperatora i zwołano w Hadze konferencję pokojową. Aż 26 państw zdecydowało się wysłać na nią delegacje. Zanim obrady się rozpoczęły, Rosja w grudniu 1898 r. zaproponowała w nocie dyplomatycznej, aby do przyszłego traktatu wprowadzić „zakaz zrzucania jakichkolwiek pocisków lub materiałów wybuchowych z balonów lub za pomocą podobnych metod”. Kiedy 18 maja 1899 r. rozpoczęła się konferencja, na fali powszechnego entuzjazmu zaakceptowano propozycję Mikołaja II.
Wizje przyszłości
Zastrzeżenia zgłosił odpowiedzialny w delegacji USA za kwestie wojskowe kpt. William Crozier. „Nowe wynalazki i wydarzenia mogą wkrótce spowodować, że statki powietrzne dadzą się kierować, że przy pomocy siły motoru będzie można je wysłać nad pole bitwy, tak by wzięły w niej udział w krytycznym momencie, prawdopodobnie z decydującym wynikiem, przez co na dłuższą metę zaoszczędzone zostanie życie ludzkie i skrócony konflikt” – relacjonuje w monografii „Wyniosła wieża” Barbara W. Tuchman. Zamiast zakazu Crozier proponował pięcioletnie moratorium i pozyskał poparcie większości delegacji. Ku niezadowoleniu cara i jego otoczenia, które zdawało sobie sprawę z technicznego zacofania imperium Romanowów.
W Petersburgu obawiano się, że zachodnie mocarstwa pierwsze wejdą w posiadanie urządzeń latających i zyskają olbrzymią przewagę.