Barykady ciągle stoją
Spór o Powstanie Warszawskie toczy się od 1944 r. i – jak podobne debaty na temat kluczowych momentów w dziejach Polski – zawsze będzie otwarty. Bo każde pokolenie wchodzi do tej rzeki w innym momencie.
Musiał to być rok śmierci Stalina, gdy – mając osiem lat – po raz pierwszy usłyszałem od ojca, że nasz stryj zginął w Powstaniu Warszawskim. Mieszkaliśmy we Wrocławiu i w szkole nigdy o czymś takim nie słyszeliśmy. O kościuszkowskim było głośno. O listopadowym ciszej. O styczniowym – tyle, co z odczytu o malarstwie Grottgera.

Dla urodzonego w 1945 r. druga wojna światowa była abstrakcją, choć otaczały nas ruiny. Obowiązkowa lektura opowieści „O człowieku, który się kulom nie kłaniał” spływała jak po kaczce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną