Klasyki Polityki

Prababki wychodzą z ram

Po co nam właściwie pamięć o przodkach?

Dopiero od niedawna dzieci w piątej klasie podstawówki uczą się rysować drzewo genealogiczne, siłą rzeczy z pomocą rodziców i dziadków. Dopiero od niedawna dzieci w piątej klasie podstawówki uczą się rysować drzewo genealogiczne, siłą rzeczy z pomocą rodziców i dziadków. DKrue / Pixabay
Co wynika z rekonstruowanych drzew genealogicznych, spisywanych wspomnień i gromadzonych pamiątek? Czy to tylko snobistyczne hobby, czy – w wymiarze społecznym – potrzeba odbudowania naszej tożsamości?

Dopiero od niedawna dzieci w piątej klasie podstawówki uczą się rysować drzewo genealogiczne, siłą rzeczy z pomocą rodziców i dziadków. Ale jeśli dziadkowie nie znają swoich dziadków, a często nie pamiętają nawet, jak mieli na imię – drzewo jest niezbyt rozgałęzione. Zdarzają się jednak wyjątki od reguły. Jest w tym coś z symbolu, że tegoroczną nagrodę Nike za swoją sagę rodzinną dostała Joanna Olczak-Roniker. Pracowicie zrekonstruowana historia Horwitzów i Mortkowiczów ma wybitne walory literackie, ale stanowi też dowód na to, że przy powszechnym niedostatku poczucia kulturowej ciągłości, przy zaburzeniach międzypokoleniowego dialogu warto chronić przed zapomnieniem osoby i fakty, które rzutują na tożsamość, zarówno jednostkową jak i zbiorową.

Polityka 44.2002 (2374) z dnia 02.11.2002; Społeczeństwo; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Prababki wychodzą z ram"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?