W majowy poranek redaktor Nick Riches dostarczył pod dom Brendy i Mike’a Hammondów najnowszy numer „Wiadomości z Bisley”. Wydawane ochotniczo co dwa miesiące, zawierają plotki z życia wiejskich sfer (samobójstwo depresyjnej Carol Perkins), wiadomości z okręgu (głosowanie rady w Stroud nad dalszym ograniczeniem prędkości), a także lokalne anonse.
W bajce o Listonoszu Pacie Brenda Hammond mogłaby być panią R., starszą posiadaczką wychuchanego ciasnego domu, zawsze z herbatą i ciasteczkami na podorędziu, zawsze skorą do zainteresowania się sprawami bliźnich. Ta 60-letnia gospodyni domowa w nastroju konserwatywnym, prowadząca przytulny trzypokojowy pensjonat, może przeczytać w najnowszym numerze całostronicowy anons nowo powstałej grupy wsparcia dla wyobcowanych wiejskich gejów hrabstwa Gloucestershire. Geje ci organizują przyjacielskie grupy dyskusyjne prowadzone siłami ochotniczymi, finansowane z imprez loteryjnych.
Cóż jednak Brenda może powiedzieć? Jest jej bardzo przykro, że wiejscy geje w Gloucestershire cierpią na brak bratniej duszy w miejscu zamieszkania. Oczywiście geje też są ludźmi tak jak i osoby czarnoskóre (jedna przyjechała swojego czasu do Bisley) albo Polacy (choć polish invasion jeszcze tu nie dotarła, zatrzymała się w Cirencester, bardzo blisko). Bliższym Brendzie dowodem na siłę społeczności lokalnej byłaby jednak historia powstania wiejskiego towarzystwa kompostowego, które rozwiązało palący problem jej małego ogródka.
Wiejskie Towarzystwo Kompostowe
Ze względów ekologicznych i estetycznych kompost nie może pozostawać nieusunięty z ogródków. W przypadku Brendy problem był złagodzony faktem, że jej dorosły syn jest w posiadaniu dużego pola za wioską, ze sprawnym dołem kompostowym, zdolnym przyjąć matczyną zgniliznę.