Klasyki Polityki

Allah sovieticus

Ulica w Duszanbe. Miejscowe rozmowy telefoniczne są za darmo, ale budek telefonicznych nie ma. To dobra okazja do zarobku. Na zdjęciu mała telefonistka obsługuje aparaty podłączone w domu rodziców i wystawione do użytku publicznego. Ulica w Duszanbe. Miejscowe rozmowy telefoniczne są za darmo, ale budek telefonicznych nie ma. To dobra okazja do zarobku. Na zdjęciu mała telefonistka obsługuje aparaty podłączone w domu rodziców i wystawione do użytku publicznego. Grzegorz Press / Polityka
W Tadżykistanie i Uzbekistanie mówi się, że tutejsi muzułmanie na dżihad nie pójdą. Ale też wszyscy wiedzą, że talibowie płacą za walkę w swoich szeregach. Pieniędzy zaś w postradzieckiej Azji potrzebują wszyscy. Na przykład na to, by ubierać się w modnym w Duszanbe i Taszkencie amerykańskim stylu: dżinsy, tenisówki, bluza z napisem, czapka bejsbolowa. Zmęczeni wojną Tadżycy boją się Afgańczyków tak samo jak Uzbecy. Jedni i drudzy widzą obrońcę w Rosji.

Ojciec Rachmatulla Murzajewa był bardzo pobożnym Tadżykiem. W Koranie przeczytał mnóstwo mądrych zdań, którymi objaśniał synowi świat. Tylko że Rachmatullo wolał, kiedy wszystko dawało się opisać technicznym wzorem na istnienie. Pracował wtedy jako mechanizator w radzieckich sowchozach. Nie mógł ludziom mówić, że tłok w silniku traktora rusza się ze względu na Allaha, nawet jeśli był o tym przekonany. Stary Murzajew umarł trzy dni po ślubie syna. Zostawił Koran, którego wyuczony na cyrylicy Rachmatullo nie próbował nawet zrozumieć.

Polityka 44.2001 (2322) z dnia 03.11.2001; Na własne oczy; s. 108
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >