Klasyki Polityki

Kto nie stoi, ten siedzi

Po co zostaje się bramkarzem?

W tym fachu jest duża rotacja. Rok, dwa i człowieka nie ma. W tym fachu jest duża rotacja. Rok, dwa i człowieka nie ma. Daniel Klimczak / Agencja Gazeta
Niby stanowią margines, ale bardzo istotny: tylko o krok od podziemia i mafii. Mało kto ich lubi, bo zazwyczaj kojarzą się z brutalnością, chamstwem, przemocą. Napompowane sterydami karki i tyle. Oni sami mało się przejmują tym, czy wzbudzają sympatię. Bo lubią siebie. Bo mają swój świat. Świat dyskotekowych, klubowych, koncertowych bramkarzy.

Wciąga kumpel z podwórka. Z sąsiedniej klatki. Z siłowni. Z treningu sportów walki. Samemu raczej trudno się wkręcić. Lepiej wykazać się na sali gimnastycznej, w końcu ktoś zaproponuje. Ale można też bić się często i ładnie w lokalu. Ambicja i konsekwencja zostaną dostrzeżone.

W tym fachu jest duża rotacja. Rok, dwa i człowieka nie ma. Pieniądze mogą szybko zdemoralizować, bo młodzi ludzie dostają je za coś, co ich kręci. Ci co lubią bić, biją, nikt im słowa nie powie i jeszcze zapłacą.

Polityka 9.2002 (2339) z dnia 02.03.2002; Kraj; s. 29
Oryginalny tytuł tekstu: "Kto nie stoi, ten siedzi"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >