Klasyki Polityki

Tyrania tytanów

Pracoholików najłatwiej rozpoznać na ich własnych urlopach

Pracoholików najłatwiej rozpoznać na ich własnych urlopach. Odstają. Pracoholików najłatwiej rozpoznać na ich własnych urlopach. Odstają. PantherMedia
Jak odróżnić niegroźnego dla siebie i dla otoczenia entuzjastę roboty od pracoholika – patologicznego, samospalającego się tytana pracy? A niekiedy również tyrana, bo pracoholik-szef pracoholizuje podwładnych. I jak to paskudztwo rozpoznać u siebie?

Specjaliści zajmujący się zawodowo poszukiwaniem pracowników twierdzą, że poważne firmy nie chcą już osób nadczynnych zawodowo. – Pracoholizm to dziś problem dostrzegalny nie tylko w agencjach reklamowych i korporacjach międzynarodowych, ale także w mniejszych firmach – mówi Anna Mistewicz, doradca personalny. – Ale wielu szefów już dostrzega, że pracownik z obsesją pracy, początkowo wydajny, stopniowo przestaje być świeży i twórczy.

Maria Cyganowska, head hunter pracująca dla renomowanych firm, twierdzi, że pracodawcy poszukują dziś takich, którzy szanują czas innych.

Polityka 6.2005 (2490) z dnia 12.02.2005; Społeczeństwo; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Tyrania tytanów"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >