Klasyki Polityki

Namaste, czyli o Szerpach, turystach i dolarach

Lukla. Turysta przegrywa zakład z miejscowym tragarzem. Himalaista nie zdołał podnieść ładunku. Lukla. Turysta przegrywa zakład z miejscowym tragarzem. Himalaista nie zdołał podnieść ładunku. Grzegorz Press / Polityka
Wszystkie trzy puby w nepalskim Namche Bazaar (3450 m n.p.m.) serdecznie witają hippisów. Nad stołami bilardowymi kiwają się brodacze z Europy i Ameryki, ich dziewczyny tańczą boso przy Pink Floydach i Dylanie. Do głowy uderza ciśnienie i haszysz.
KatmanduGrzegorz Press/Polityka Katmandu

W tym towarzystwie ubrani w marynarki Szerpowie wyglądają na poważnych ludzi interesu. Rozdają wizytówki z adresami internetowymi i numerami swoich telefonów satelitarnych. Góra czy dół – pytają zasadniczo.

Szerpowie to góralskie plemię, a Namche Bazaar to ich stolica po nepalskiej stronie Himalajów. To ostatnie miasto na drodze w rejon Mount Everestu, ostatnie kramy z górskim ekwipunkiem, koszary wojskowe, telefon, targ bydła, kawiarenki internetowe. Kiedyś Szerpowie handlowali z Tybetem, ale w ich życie wmieszała się polityka; w 1950 r.

Polityka 28.2006 (2562) z dnia 15.07.2006; Na własne oczy; s. 100
Reklama

Czytaj także

Kultura

Polonia jest taka jak my. Ewa Winnicka opowiada o polskim Greenpoincie

Mnie ten temat dlatego tak bardzo pociąga, że zmusza do zastanowienia, co to znaczy być w ogóle Polakiem – mówi Ewa Winnicka, autorka książki „Greenpoint. Kroniki Małej Polski”.

Janusz Wróblewski
16.06.2021