Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Klasyki Polityki

Wewnętrzny przymus spontanicznej rekonstrukcji

Rekonstrukcje historyczne. Dlaczego Polacy wydają majątek, by przebierać się za żołnierzy?

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Pan Kazio (trzeci od lewej) sam sobie zbudował czołg i skompletował załogę Pan Kazio (trzeci od lewej) sam sobie zbudował czołg i skompletował załogę Tomasz Kosiorowski / Polityka
Kupują wycofane z użytku czołgi, wyciągają zatopione wozy pancerne z rzek i godzinami kompletują oryginalne umundurowanie. Choć ich pasja bywa kosztowna i czasem sprowadza na nich uwagę prokuratury, polscy miłośnicy militariów dbają przede wszystkim o historię i technikę, a nie o wojenną ideologię.
Tomasz Paprocki. Mundur majora NKWD uszyła mu babcia.Tomasz Kosiorowski/Polityka Tomasz Paprocki. Mundur majora NKWD uszyła mu babcia.

Jest z reguły mężczyzną. Może posiadać stary czołg, transporter, samochód albo rower, może mieć tylko mundur, a niech nawet luźną lufę. Może to coś mieć po tacie, może to kupić, wymienić albo znaleźć. Może być bogaty, biedny albo i nawet nic nie mieć. Właściwie wystarczy, żeby kochał. Tak, musi kochać technikę wojskową. To wszystko. No może poza jednym: to że kocha technikę, nie znaczy, że kocha wojnę; jeśli darzy uczuciem hitlerowski wóz pancerny, to nie znaczy, że kocha samego Hitlera, jeśli zakłada na siebie bolszewicki mundur, to wcale nie znaczy, że ma ciągoty do światowej rewolucji.

Sedno sprawy jest trudne do ujęcia w kilku zdaniach, a z ram definicji wymyka się wiele wyjątków. Najlepiej świadczy o tym przypadek Alicji Badowskiej-Wójcik, która próbuje opisać miłośnika militariów, z reguły mężczyznę, a sama od piętnastu lat zbiera zabytkowe pojazdy wojskowe, i jest kobietą. Podkreśla często, że musiała sobie wywalczyć pozycję partnera, nie baby od garów, w środowisku, które prawdopodobnie właśnie z racji zainteresowań wykazuje wyczuwalne szowinistyczne odchylenie.

O sobie mówi: – Mimo że chodzę w futrach, biżuterii i jestem normalną kobietą, nie kręcą mnie wakacje na Hawajach i kolorowe drinki. Nie lubię facetów napakowanych sterydami, wolę swoich chłopców napakowanych od wyciągania czołgu z jeziora. A moment, kiedy lufa czołgu wyłaniając się na powierzchnię przebija taflę jeziora, jest jak orgazm, ryk dobrze odremontowanego silnika także.

Wietnam w Łodzi

Jacek Sadowski z kolegami mają wszystko, co konieczne do natychmiastowej mobilizacji niewielkiego oddziału marines, brakuje im tylko pojazdu. Wszyscy od lat fascynowali się historią wojny w Wietnamie i amerykańskim sprzętem wojskowym. Zaczęło się od filmów, modeli, książek, potem zaczęły się rodzić kolekcje, pierwsze kupione spodnie, plecak, hełm.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Na własne oczy; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Wewnętrzny przymus spontanicznej rekonstrukcji"
Reklama