Klasyki Polityki

Flądry, alfonsy, trąbochlaje

Łacina po polsku, czyli inwektywy według Stommy

Ułożony przez Stommę słownik przede wszystkim ma pełnić funkcje popularyzatorskie i dydaktyczne. Ułożony przez Stommę słownik przede wszystkim ma pełnić funkcje popularyzatorskie i dydaktyczne. Syd Wachs / Unsplash
Rzucanie mięsem może okazać się sztuką nie lada, czego świadectwem nieprzebrane bogactwo rozmaitych obelg występujących w naszym języku – przekonuje Ludwik Stomma w „Słowniku polskich wyzwisk, inwektyw i określeń pejoratywnych”.
mat. pr.

Przyjęło się uważać, że Polacy dość chętnie używają wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe, czynią to jednak najczęściej w sposób niezbyt wyrafinowany. Tymczasem rzucanie mięsem może okazać się sztuką nie lada, czego świadectwem nieprzebrane bogactwo rozmaitych obelg występujących w naszym języku – przekonuje Ludwik Stomma w „Słowniku polskich wyzwisk, inwektyw i określeń pejoratywnych”.

Już we wstępie autor zastrzega, że jego książka nie jest dziełem filologicznym i że nie chodziło o zebranie, poklasyfikowanie i wyjaśnienie pochodzenia wszelkich obelżywości występujących w języku polskim.

Polityka 10.2001 (2288) z dnia 10.03.2001; Kultura; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Flądry, alfonsy, trąbochlaje"
Reklama

Czytaj także

Nauka

Seks, dragi i polityka

Ta książka wszystko zawdzięcza testosteronowi – deklaruje jej autor Paul B. Preciado. „Testo ćpun” jest odważną próbą poszukiwania tożsamości seksualnej w świecie pełnym hormonalnych pokus i farmakologicznych miraży.

Paweł Walewski
20.06.2021