Klasyki Polityki

Flądry, alfonsy, trąbochlaje

Łacina po polsku, czyli inwektywy według Stommy

Ułożony przez Stommę słownik przede wszystkim ma pełnić funkcje popularyzatorskie i dydaktyczne. Ułożony przez Stommę słownik przede wszystkim ma pełnić funkcje popularyzatorskie i dydaktyczne. Syd Wachs / Unsplash
Rzucanie mięsem może okazać się sztuką nie lada, czego świadectwem nieprzebrane bogactwo rozmaitych obelg występujących w naszym języku – przekonuje Ludwik Stomma w „Słowniku polskich wyzwisk, inwektyw i określeń pejoratywnych”.
mat. pr.

Przyjęło się uważać, że Polacy dość chętnie używają wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe, czynią to jednak najczęściej w sposób niezbyt wyrafinowany. Tymczasem rzucanie mięsem może okazać się sztuką nie lada, czego świadectwem nieprzebrane bogactwo rozmaitych obelg występujących w naszym języku – przekonuje Ludwik Stomma w „Słowniku polskich wyzwisk, inwektyw i określeń pejoratywnych”.

Już we wstępie autor zastrzega, że jego książka nie jest dziełem filologicznym i że nie chodziło o zebranie, poklasyfikowanie i wyjaśnienie pochodzenia wszelkich obelżywości występujących w języku polskim.

Polityka 10.2001 (2288) z dnia 10.03.2001; Kultura; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Flądry, alfonsy, trąbochlaje"

Czytaj także

Ja My Oni

Ula: Zaczęło się od typowego lesbijskiego zauroczenia

Przyjechałam do Łodzi z małej wioski w 1983 r. Do liceum. Moją trzecią fascynacją była koleżanka z bursy. W bursie to nie mogło się rozwinąć (nocą panie robiły nam naloty, z zaglądaniem pod kołdry).

Edyta Gietka
18.08.2020