Klasyki Polityki

Rozwódka

Dlaczego Wiesława nie dostosowała się do statusu rozwódki

Było już późno. Wiesława zastanawiała się, kto może pukać do drzwi o tej porze. Było już późno. Wiesława zastanawiała się, kto może pukać do drzwi o tej porze. Leszek Zych / Polityka
Było już późno. Wiesława zastanawiała się, kto może pukać do drzwi o tej porze. Zauważyła, że Zygmunt nie był trzeźwy. Dzieci jeszcze nie spały. Zobaczyły pistolet i zaczęły krzyczeć: nie zabijaj mamy! Lubiły Zygmunta, brak im było ojca.

Przy drodze niebieska kapliczka z napisem, że stawia ją na pamiątkę poprzedni właściciel siedliska. Kupili je – dom, stary chlew, stodołę – rodzice Wiesławy. Potem zbudowali nowy dom. Wieś jest mała. Co jakiś czas ubywa z niej kolejna rodzina, pustoszeje dom. Młodzi uciekają, starzy odchodzą na cmentarz. Czy widząc wieś, w której mieszka Wiesława, ktoś pomyślałby, że zdarzy się w niej to, co się zdarzyło? Jest tu piękna rzeka. Zagajniki, ściana lasu i senna cisza, mgły i chmary ptaków.

Polityka 39.2006 (2573) z dnia 30.09.2006; Społeczeństwo; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Rozwódka"
Reklama

Czytaj także

Świat

CZECHY: Bezlitośni komornicy

Huragan, który niedawno uderzył w Morawy, nie tylko pozrywał tysiące dachów, lecz także odsłonił patologię czeskiej branży komorniczej, ścigającej za długi nawet dzieci.

Tomasz Maćkowiak
02.08.2021