Klasyki Polityki

Syna nazwiemy Wiktor

Gdy jedno z rodziców ma wirusa HIV, a drugie nie

Mirosław Gryń / Polityka
Trzeba w końcu komuś o tym powiedzieć, skrywanie jest duszące, przeszkadza żyć. Dlatego chętnie przyjeżdżają na spotkania par takich jak oni, zrzeszonych w Stowarzyszeniu Małżeństw, w których jedna osoba jest zakażona wirusem HIV, a druga nie. Są wobec siebie na spotkaniach szczerzy, tu nie mają nic do ukrycia. Podtrzymują się, wymieniają doświadczenia.

Każdy nowy dzień to dzień, w którym jestem – mówiła Magda. – Chodzę, mówię, patrzę, kiedy pada deszcz chcę wyjść i doświadczyć go, bo może to ostatni. Mam obsesję na punkcie wykorzystywania czasu i czuję wyraźnie każdą upływającą chwilę. Zazdroszczę innym beztroski. Nie umiem nic nie robić, nie umiem marnować życia.

Magda poznała męża w taksówce. Była niewysoka, z miłym uśmiechem, ale żadna piękność. Poprosił o spotkanie. Pomyślała, że nic złego się nie stanie, jeśli pozwoli sobie na trochę radości. Tylko raz. Tylko jeszcze drugi raz. W końcu musiała wyznać, że jest z HIV-em. Zakażono ją poprzez transfuzję krwi w warszawskim szpitalu w czasach, kiedy jeszcze nie badano dokładnie krwi oddających ją osób. Poprosił, żeby została jego żoną. Był wysoki, przystojny i zdrowy. Nadal pracował jako taksówkarz, a ona w biurze w prywatnej firmie. Właściciel powiedział, że choroba ani trochę jej nie dyskwalifikuje. Personel nie wiedział, rodzice męża także nie.

Rodzice zdrowego małżonka z reguły nie wiedzą. Nie mówi im się nie tyle ze strachu, ile z obawy, że będą się zamartwiali (choć Dorota powiedziała ostatnio matce swego zdrowego męża, że jest nosicielką, a matka na to, że przede wszystkim jest jej synową i nic tego nie zmieni).

Żyli wczepieni w siebie. Kiedy Magda nie mogła nocami spać, on nie spał także. Kiedy oblewała się potami, biegał wymieniać ręczniki. Postanowiła się rozwieść. Biła się z myślami, obmyślała, jak mu to powie. Wart jest przecież zdrowej żony, która urodzi zdrowe dziecko. Wreszcie wydusiła z siebie straszne zdanie: muszę się z tobą rozwieść. – Masz kogoś? – spytał przerażony.

Umarła na grzybicę przewodu pokarmowego. Nowa generacja leków przeciwwirusowych, która broni przed chorobami wynikłymi z osłabionej odporności organizmu, właśnie wchodziła do użytku na Zachodzie.

Polityka 15.2000 (2240) z dnia 08.04.2000; Kraj; s. 34
Oryginalny tytuł tekstu: "Syna nazwiemy Wiktor"
Reklama