Klasyki Polityki

Listy do umarłych

Listy, które zapełniają gazetowe rubryki „Pożegnania”

Mirosław Gryń / Polityka
Pan Stanisław został sam. Ktoś, kto jest otoczony w żałobie rodziną, nie musi się przebijać z listem do umarłej w gazecie. Nie jest wtedy aż tak wysoko, tak daleko. Pustka, wszystko się urwało. Chodzi po pokoju i natyka się z bólem na rzeczy, które Żona kupiła, na przykład cukier. Nie wysypuje się przecież cukru.

Pan Stanisław pisał w liście do żony Zofii opublikowanym w rubryce „Pożegnania” w „Gazecie Wyborczej”: „Dziś mija pół roku, jak odeszłaś ode mnie. Nie mogę pojąć, że stało się to tak nagle i niespodziewanie, nagły skok z życia do wieczności. Pół roku smutków, goryczy, bezsennych nocy i rozpaczliwego oczekiwania i wypatrywania, że po prostu na chwilę wyszłaś i wracasz. Niestety, drzwi nie otwierają się. Ciągle zadaję sobie pytanie: dlaczego Ty odeszłaś pierwsza? Dlaczego nie ja?

Polityka 44.2000 (2269) z dnia 28.10.2000; Społeczeństwo; s. 102
Oryginalny tytuł tekstu: "Listy do umarłych"
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020