Klasyki Polityki

Don Norbert i giermek Łukasz

Don Norbert i giermek Łukasz wyszli na prostą

Kiedy wyruszali do Rzymu, Norbert, z górą 40-letni, i Łukasz, 18-latek, mogli stworzyć tandem – ojciec i syn. Kiedy wyruszali do Rzymu, Norbert, z górą 40-letni, i Łukasz, 18-latek, mogli stworzyć tandem – ojciec i syn. Anna Musiałówna / Polityka
Czasem w człowieku zdarzają się cuda. Iluminacja, nawrócenie, nie wiadomo, jak to nazwać. Życie, które było złe, nawet zbrodnicze, nagle się odwraca. Jakby od jakiegoś widoku, zdania, pozornie banalnego zdarzenia zmieniła się cała chemia mózgu.

Na fotografii z wakacji u wuja Norbert stoi przy traktorze. Widać, że wyrośnie na przystojnego, wysokiego chłopaka. Nie widać stóp zwróconych ku sobie, na których ani biegać, ani grać w piłkę. Nie było wtedy szkół integracyjnych ani stowarzyszeń dzieci z porażeniem mózgowym. Nie robiono takich jak dziś operacji. Lekarz powiedział rodzicom, że gdy syn urośnie, zoperuje mu się stopy. Ale jakoś do operacji nie doszło. Matka Norberta była księgową, grała w siatkówkę. Ojciec – działacz sportowy.

Polityka 49.2006 (2583) z dnia 09.12.2006; Społeczeństwo; s. 96
Oryginalny tytuł tekstu: "Don Norbert i giermek Łukasz"
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020