Klasyki Polityki

Chorzy na fiubździu

Chorzy na fiubździu. Kiedy szał zakupów zaczyna być problemem

Nie każde niekontrolowane zakupy prowadzą do zakupoholizmu, ale każde uzależnienie – w tym zakupoholizm, zaczyna się bezwiednie. Nie każde niekontrolowane zakupy prowadzą do zakupoholizmu, ale każde uzależnienie – w tym zakupoholizm, zaczyna się bezwiednie. Wojciech Druszcz / Polityka
Posiadacz 3 tys. par butów, właściciel kilkudziesięciu telewizorów oraz pani dysponująca 120-litrowym workiem sztucznej biżuterii – przykładowi pacjenci, leczący się z zakupoholizmu u warszawskiej terapeutki.

Ani razu przez te kilka lat nie pomyślałam, że mam jakiś problem. Nałóg? W życiu! Ja miałam swoją małą słabość – opowiada 30-letnia Joanna, zatrudniona w sektorze publicznym, z pensją 2,5 tys. zł.

Opakowane marzenia

Od trzech miesięcy każdą pensję Joanny kolega z pracy rozpisuje na słupki: tyle na spłatę jednej karty, tyle na spłatę drugiej, tyle – na spłatę prywatnych długów. Tak zadecydował terapeuta: Joanna nie da sobie rady sama, musi mieć zarządcę długów.

Polityka 49.2004 (2481) z dnia 04.12.2004; Społeczeństwo; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Chorzy na fiubździu"

Czytaj także

Historia

Ostatni niemiecki jeniec

W czasie drugiej wojny w obozach jenieckich w USA znalazły się setki tysięcy niemieckich żołnierzy. Wielu z nich podjęło próby ucieczki. Ostatni ze zbiegów, urodzony w Świdnicy Georg Gaertner, ujawnił się po 40 latach.

Andrzej Fedorowicz
12.01.2021