Co mogą zrobić z nami służby

Przymus koniem
Kilkaset tysięcy osób ma już prawo uderzyć nas pałką, zakuć w kajdanki, przytruć gazem, oślepić światłem z reflektora i porazić prądem.
włodi/Flickr CC by SA

soylentgreen23/Flickr CC by SA

włodi/Flickr CC by SA

Dziewięć cywilnych i wojskowych służb może dziś obywatela w Polsce skrycie obserwować, podsłuchiwać, śledzić jego korespondencję, a nawet metodą prowokacji badać, czy jest łasy na łapówki. Ale ABW, AW, CBA, SWW, SKW, policja, wywiad skarbowy, Żandarmeria Wojskowa i Straż Graniczna mają też prawo do stosowania środków przymusu bezpośredniego oraz broni palnej. Te dwa ostatnie uprawnienia (choć nie w równym stopniu) przysługują też funkcjonariuszom, inspektorom, pracownikom i żołnierzom z ok. 15 innych formacji: BOR, Służby Celnej, Straży Marszałkowskiej, Straży Leśnej, Straży Ochrony Kolei, Inspekcji Transportu Drogowego, Straży Parku, Państwowej Straży Łowieckiej, kontroli skarbowej, Państwowej Straży Rybackiej, funkcjonariuszom wojskowych organów porządkowych, Służby Więziennej, straży gminnych i miejskich. A także prywatnych firm ochroniarskich i innych wyspecjalizowanych służb (np. straży pocztowej, bankowej czy sądowej), a nawet personelowi zakładów poprawczych, schronisk dla nieletnich i ratownikom medycznym.

Służby stosujące przymus mogą nas dziś oblec w kaftan bezpieczeństwa, unieruchomić pasem obezwładniającym, nałożyć nam na głowę kask zabezpieczający, poszczuć psem i postraszyć koniem służbowym, wystrzelić do nas z broni gazowej lub palnej, nie tylko gumowymi kulami, ale i amunicją ostrą.

Arsenał środków przymusu bezpośredniego niebawem będzie liczył już 18 pozycji, bo przygotowywana w MSWiA ustawa poszerza ich listę o: blokadę stawu kolanowego, zasłonę na twarz i samochód służbowy. Będzie ich zatem znacznie więcej niż w latach PRL, kiedy to (np. w 1984 r.) Milicja Obywatelska, Służba Bezpieczeństwa i ORMO miały do dyspozycji „tylko” 11 środków przymusu.

Przedstawiciele siłowych formacji, autorzy uzasadnienia do nowej ustawy, podkreślają, że jest to konieczne, bo zagraża nam choćby terroryzm. Jest to też – ich zdaniem – korzystne, bo szersza paleta środków przymusu pozwala na stopniowanie ich użycia i tym samym ogranicza sytuacje, w których funkcjonariusz jest zmuszony sięgać po środek nadzwyczajny, jakim jest broń palna. Ale jeśli nawet ten ostatni argument uznamy za słuszny, to nie da się za jego pomocą wytłumaczyć aż takiej skali postulowanych zmian i obdarzania przywilejem stosowania coraz ostrzejszych środków przymusu bezpośredniego coraz większej liczby siłowych formacji.

Wstrząśnięty i zmieszany

Mimowolnym sprawcą tego wyścigu stał się rzecznik praw obywatelskich. Janusz Kochanowski, podobnie jak i duża część opinii publicznej, wstrząśnięty medialnymi obrazami zatrzymań osób podejrzewanych o przestępstwa w czasach rządów premierów z PiS, a zwłaszcza okolicznościami zatrzymania dr. G. z warszawskiego szpitala MSWiA (o sprawie dr. Garlickiego piszemy na s. 26), zainteresował się uprawnieniami CBA do stosowania środków przymusu bezpośredniego.

Wnioski ze swoich przemyśleń zawarł w wystąpieniu do Trybunału Konstytucyjnego, w którym zarzucił niekonstytucyjność niektórym artykułom ustawy o CBA. W wystąpieniu drugim, do ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, kwestię stosowania w Polsce środków przymusu bezpośredniego przeanalizował szerzej, dochodząc do wniosku, że problem niekonstytucyjności dotyczy nie tylko uprawnień CBA, ale i innych formacji. A sprawa jest to ważna, bo dotyka podstawowych, gwarantowanych w konstytucji praw obywatelskich: wolności i nietykalności osobistej. Dlatego kwestie związane z dysponowaniem i używaniem środków przymusu bezpośredniego (w jakich m.in. sytuacjach jest ono adekwatne, a w jakich nie), zdaniem rzecznika, powinny być uregulowane w jednej ustawie. Jedynie specyficzne już okoliczności używania środków przymusu, związane z zadaniami danej formacji, powinny regulować pragmatyczne ustawy o ABW, Straży Więziennej czy kontroli skarbowej.

Rząd Kaczyńskiego upadł i rzecznik jeszcze w 2007 r. z tą samą sprawą wystąpił do premiera Donalda Tuska i szefa MSWiA Grzegorza Schetyny. Rządowej administracji analiza wystąpienia rzecznika zajęła rok i w grudniu 2008 r. premier Tusk powołał Międzyresortowy Zespół do spraw Ujednolicenia Zasad Użycia Środków Przymusu Bezpośredniego i Broni Palnej przez Uprawnionych Funkcjonariuszy. I tak narodził się projekt ustawy o zasadach użycia przymusu bezpośredniego i broni palnej, której ostatnią wersję (z 16 września br.) znajdziemy na stronach internetowych Komendy Głównej Policji.

Odparcie bezpośrednie

Ostatnio media skupiły uwagę na kwestii podsłuchów, której bagatelizować nie można. Ale podsłuchy, jak się szacuje, dotyczą ok. 10–15 tys. obywateli rocznie. W tym samym czasie różne środki przymusu bezpośredniego stosowane mogą być nawet wobec miliona obywateli. Tylko policja każdego dnia zatrzymuje 700–800 osób. W więzieniach, aresztach, zakładach poprawczych itd. siedzi ok. 100 tys. osób. W piłkarską środę i niedzielę tysiące funkcjonariuszy policji i ochroniarzy staje naprzeciwko tysięcy kibiców.

Nie jest prawdą, że sprawa nie dotyczy praworządnych obywateli. Z różnych powodów, przez nas zawinionych bądź nie, wejść możemy w konflikt z policjantem na drodze, strażnikiem miejskim na ulicy, z ochroniarzem w supermarkecie, z celnikiem czy strażnikiem ochrony kolei. Możemy się też znaleźć jako osoby postronne w miejscu, gdzie akurat siły porządkowe za pomocą pałek, gazu czy gumowych kul będą przywracać porządek publiczny. I wtedy na pewno będzie dla nas istotne, jakie reguły obowiązują przy takich działaniach.

Proponowana ustawa przede wszystkim ma ujednolicić katalog środków przymusu i reguły ich stosowania. M.in. doprecyzowano nazbyt dotychczas szerokie określenia okoliczności uzasadniających stosowanie przymusu. Zrezygnowano np. ze sformułowania „czynna napaść” na rzecz „odparcia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność funkcjonariusza”.

Słusznie przyjęto, że broni palnej wolno używać tylko w sytuacjach wyjątkowych, jeżeli środki przymusu bezpośredniego okażą się niewystarczające lub ich użycie, ze względu na okoliczności zdarzenia, nie jest możliwe. Nie powinno się zmierzać do pozbawienia życia osoby, do której oddaje się strzał, a wręcz należy starać się, by wyrządzić jej możliwie najmniejszą szkodę, jak również, by nie narażać na niebezpieczeństwo osób postronnych.

Zaproponowano rezygnację z dotychczasowej zasady oddawania strzału ostrzegawczego, uzasadniając to tym, że w coraz gęściej zaludnionej i zurbanizowanej Polsce jego skutki (rykoszet) stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo dla osób postronnych, strzelającego funkcjonariusza i sprawcy zabronionego czynu. Skrócono też procedurę wymaganą przed użyciem broni (kolejne wezwania i ostrzeżenia). Dopuszcza się rezygnację z tych wszelkich procedur, jeśli jakakolwiek zwłoka grozi bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia funkcjonariusza lub innej osoby. Dotąd takie uprawnienia mieli tylko funkcjonariusze BOR ochraniający najważniejsze w państwie osoby.

W projekcie ustawy uporządkowano dotychczasowe przepisy dotyczące wymogu dokumentowania każdego przypadku użycia środków przymusu i broni palnej, a także udzielania pomocy osobom poszkodowanym.

Ogranicznik plucia

Nowym środkiem przymusu służby więziennej będzie zasłona na twarz ograniczająca pole widzenia przetrzymywanej osoby. Może to być zasłona pełna lub maska, bądź szczelnie przylegające okulary na oczy. Środek ten ma ograniczyć przypadki autoagresji (wydaje się, że efekt może być całkowicie odwrotny), zapobiegać ucieczce konwojowanych osób, a także, co wprost napisano w projekcie ustawy, poprawić „komfort pracy funkcjonariuszy Służby Więziennej”, bo ograniczy plucie i próby gryzienia.

Prawnie uznanym środkiem przymusu stanie się też pojazd służbowy, którym będzie można legalnie się posłużyć do spowodowania zmiany kierunku ruchu (np. zepchnięcie na pobocze) innego pojazdu, jego zatrzymania lub zablokowania. Będzie można nim pokonać przeszkodę, np. wyważyć bramę gospodarstwa, w którym są poszukiwani przestępcy.

Wiele formacji chce wykorzystać wprowadzanie nowej ustawy do zwiększenia liczby środków przymusu, którymi mogą się posługiwać. Służba Więzienna, poza wprowadzeniem blokad stawu kolanowego i zasłon na twarz, chce także zmienić „usytuowanie psa służbowego”. W dotychczasowych przepisach SW pies nie jest uważany za środek przymusu bezpośredniego, a za równoważnik użycia broni palnej, i strażnik, chcąc puścić psa za uciekającym więźniem, musi wydać okrzyk: „Służba Więzienna. Stój, bo spuszczę psa”.

Funkcjonariusze Państwowej Straży Rybackiej (dziś mogą używać siły fizycznej, kajdanek, psa służbowego, ręcznego miotacza gazu i broni gazowej) chcieliby się jeszcze „dozbroić” w „przedmioty przeznaczone do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej” (paralizatory) oraz w wielofunkcyjną pałkę służbową, co umożliwi im obronę przed uderzeniem przez kłusownika wiosłem czy tyczką.

Policja swój arsenał chce wzbogacić o zasłonę na twarz, kask zabezpieczający i pojazd służbowy. Straż Graniczna domaga się większej liczby środków przymusu umożliwiających skuteczne obezwładnianie osób (dziś do dyspozycji ma tylko kajdanki). Strażnicy graniczni chcą, by za środki przymusu uznane zostały ich służbowe pojazdy, a także konie, które dziś wolno im wykorzystywać jedynie jako środek transportu.

Bardziej skutecznych środków przymusu (możliwości używania pocisków niepenetrujących, broni gazowej, środków ogłuszająco-olśniewających i pojazdu służbowego) domagają się inspektorzy i pracownicy kontroli skarbowej, a broni palnej, pocisków niepenetrujących i psów służbowych – Służba Celna.

Funkcjonariusze Straży Leśnej swą „anachroniczną pałkę służbową gumową” chcą zastąpić pałką wielofunkcyjną. Marzą im się także paralizatory, pociski niepenetrujące, siatki obezwładniające (przede wszystkim na zwierzęta) oraz koń służbowy, którego „sam widok (…) może skutkować odstąpieniem osoby od działań nieprawnych”. Dodatkowo w psy i paralizatory chce wyposażyć się Państwowa Straż Łowiecka, w paralizatory – strażnicy gminni i miejscy, w psa i konia służbowego oraz w broń gazową – Straż Parku.

O nowe środki przymusu apeluje też BOR: pociski niepenetrujące, paralizatory, kolczatki drogowe i pojazdy służbowe. Przy tej okazji naprawi się stary legislacyjny błąd. BOR swój arsenał środków przymusu może stosować tylko wobec osób. Teraz jego funkcjonariusze będą też mogli obezwładniać agresywne i niebezpieczne zwierzęta.

W zasadzie pełnej palety środków przymusu oczekuje Żandarmeria Wojskowa i wojskowe organy porządkowe, a sporej ich części także Służba Wywiadu oraz Kontrwywiadu Wojskowego. Te dwie ostatnie służby dotąd miały jedynie prawo do używania broni palnej.

Swój arsenał chce powiększyć ABW i AW, m.in. o zasłony na twarz, pałki i psy służbowe, pociski niepenetrujące, paralizatory i pojazdy służbowe. ABW chce uprawnienia „do stosowania środków powodujących dysfunkcję niektórych zmysłów lub organów ludzkich, w tym paraliżujących, łzawiących, ogłuszających i olśniewających”. Podwładni płk. Bondaryka chcą zrezygnować z kaftanów bezpieczeństwa i pasów obezwładniających. Te nie były dotąd wykorzystywane, bo funkcjonariusze w ich miejsce stosowali techniki obezwładniające.

Kolczatka z CBA

Twórcy ustawy o CBA nieco przedobrzyli, wyposażając tę służbę nawet w drogowe kolczatki. Tymczasem zasadą jest, że pojazdy zatrzymywać mogą umundurowani funkcjonariusze i pojazdy odpowiednio oznakowane. CBA nie może tego robić, będąc tajną nieumundurowaną służbą i do pomocy brać musi umundurowanych policjantów. Stąd CBA kolczatkę chce wykreślić ze swego arsenału. Dalej uważa, że zostało wyposażone, „jak wynika z doświadczenia i praktyki funkcjonariuszy w niekompletny katalog środków przymusu” i teraz chce go uzupełnić o „wszystkie środki przymusu bezpośredniego, którymi dysponować będą inne służby uprawnione do podejmowania czynności operacyjno-rozpoznawczych i dochodzeniowo-śledczych” (nawet w pałki).

Mało ambitnie, bo tylko w paralizatory i gumowe kule, chce się dozbroić Straż Ochrony Kolei. Tę skromność da się wytłumaczyć tym, że w Sejmie na drugie czytanie oczekuje projekt ustawy przekształcającej dotychczasową SOK w Straż Kolejową – nową państwową służbę, z wielkimi operacyjnymi i policyjnymi uprawnieniami. Nowa ustawa nie rozszerza uprawnień do stosowania środków przymusu przez pracowników firm ochroniarskich i Inspekcję Transportu Drogowego.

Rodzi się pytanie o koszty tych zbrojeń. Nie wszystkie formacje je dotąd policzyły, co m.in. opóźnia zakończenie prac nad projektem ustawy. Ale z już złożonych kosztorysów wynika, że policja na zakup 4476 zasłon na twarz (150 zł za sztukę) i 4366 kasków zabezpieczających (ok. 100–120 zł za jeden) wyda ok. 1,2 mln zł. Policja nie jest w stanie określić, jakie mogą być finansowe skutki (koszty napraw) używania służbowych pojazdów jako środków przymusu oraz koszty szkolenia funkcjonariuszy do nowych zadań. Służba Więzienna swe koszty oblicza na 4,245 mln zł, z czego 180 tys. zł pójdzie na zakup 400 sztuk środków technicznych służących zapobieganiu nawoływaniu do buntu lub nieposłuszeństwa. SW kupi też 150 blokad stawu kolanowego (4,5 tys. zł komplet), 2200 paralizatorów (350 zł sztuka) oraz 200 kompletów (za 800 zł sztuka) urządzeń olśniewających (reflektorów).

Służba Celna prawie 5 mln zł wyda na zakup broni palnej i amunicji, treningi strzeleckie i adaptację pomieszczeń do przechowywania broni. ABW na nowe środki przymusu potrzebuje około 600 tys. zł. Pozostałe formacje koszty dopiero liczą. Już widać, że wyposażenie w dodatkowe środki przymusu i broń palną tylu służb, a także szkolenia dziesiątków tysięcy funkcjonariuszy pochłoną kilkadziesiąt milionów złotych. Nieodparcie nasuwa tu się pytanie, na ile nowe uprawnienia i nowe środki przymusu tylu służb wynikają z ich rzeczywistych potrzeb, a na ile stymulowane są ambicjami ich szefów i komendantów, a także lobbingiem ze strony firm, które na produkcji dodatkowych środków przymusu i szkoleniu w ich stosowaniu będą miały okazję solidnie zarobić.

Nowa ustawa regulująca stosowanie środków przymusu i broni na pewno jest potrzebna. Może proponowane w niej rozwiązania są nawet prawidłowe, ale dotyczą tak ważnej kwestii jak wolność i nietykalność człowieka, więc winny być od samego początku prac legislacyjnych monitorowane przez gremia i organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka. Nie wolno się tu zdać tylko na opinie urzędników i funkcjonariuszy z siłowych resortów i formacji, nawet jeśli ci kierują się najlepszymi intencjami.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną