Marek Suski znów będzie dyscyplinować posłów PiS

Kochać, ale i karać
Marek Suski okazał się niezastąpiony w roli rzecznika dyscypliny PiS.
Marek Suski w Sejmie podczas meczu szachowego parlamentarzyści - przedsiębiorcy
Donat Brykczyński/Reporter

Marek Suski w Sejmie podczas meczu szachowego parlamentarzyści - przedsiębiorcy

Jak dowiedziała się „Polityka”, w zeszłym tygodniu powrócił na to stanowisko i znów będzie miał na oku zachowanie swoich sejmowych kolegów.

Tymczasem ledwie w lipcu zeszłego roku Suski zrezygnował z tej – jak twierdził – niewdzięcznej roli, tłumacząc, że woli kochać ludzi, niż ich karać. Jesienią, pytany o to, kto i kiedy wreszcie go zastąpi, wyjaśniał, że mimo licznych próśb ówczesnego szefa klubu Przemysława Gosiewskiego on na to stanowisko nie wróci.

Co go przekonało? – Przemkowi mogłem odmówić, ale samemu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu się nie odmawia – odpowiada nowy-stary rzecznik dyscypliny. Powraca z czystymi kontami dla wszystkich parlamentarzystów. – Nie udało się znaleźć „szczura”, który w wywiadzie prasowym anonimowo obraził nasze posłanki, mówiąc, że trudno wśród nich znaleźć inteligentne i urodziwe zarazem, ale ta sprawa idzie już w zapomnienie – mówi Suski. Nowa przewodnicząca klubu PiS Grażyna Gęsicka jest zadowolona z jego powrotu. Marek Suski będzie teraz jeszcze bardziej zapracowanym rzecznikiem w związku z wprowadzeniem w PiS karty parlamentarzysty, w której wyszczególnione są zasługi i przewinienia. 

Zgodnie z regulaminem klubu PiS, w przypadku naruszenia obowiązków posła lub senatora, a także uchwał, zarządzeń i wytycznych władz, Marek Suski może ukarać  parlamentarzystów upomnieniem, naganą a nawet karą wykluczenia z klubu. W arsenale swoich dyscyplinujących możliwości ma też kary pieniężne nawet do tysiąca złotych.

Posłowie PiS wiedzą, że Suski potrafi być surowy. Kilka lat temu, podczas głosowania nad wyborem szefa sejmowej komisji skarbu poseł Kazimierz Matuszny poparł Aleksandra Grada z PO. Suski miał wtedy zakrzyknąć przy całej sali: – Matuszny, będzie kara! Poseł dostał naganę i musiał zapłacić tysiąc złotych. Innym razem Adam Hofman musiał przedstawić Suskiemu zaświadczenie o pogrzebie babci, by usprawiedliwić swą nieobecność. To jednak rzecznikowi nie wystarczyło miał się domagać listu z wyjaśnieniami.

Według Suskiego, władze klubu rozważają możliwość powołania zespołu ds. dyscypliny. Być może jeśli odpowiedzialność za karanie kolegów rozłoży się na kilka osób, łatwiej będzie mu znieść powrót do dawnej roli.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną