Polski college?

Szkoła wyższa, nieco niższa
Absolwenci najlepszych amerykańskich college’ów, mimo nieposiadania tytułów naukowych, cieszą się społecznym prestiżem i świetnie zarabiają. Dlaczego takie szkoły są potrzebne w Polsce i co należałoby zmienić, by ich utworzenie było możliwe.
Janusz Kapusta/Corbis

Zasadnicza różnica między dobrym uniwersytetem a dobrym college’em polega na tym, że uniwersytet jest dla profesora, college zaś dla studenta. Na uniwersytecie profesor prowadzi badania, kształcąc przy okazji doktorantów. Jeśli musi uczyć studentów pierwszych lat, robi to często niestarannie. Woli mówić o tym, czym się sam zajmuje, niż o tym, co jest studentom potrzebne i co potrafią oni zrozumieć. W college’u zaś profesor nie ma doktorantów, nie musi prowadzić badań naukowych. Rozliczany jest z jakości pracy dydaktycznej, a uczelnia, przyjmując nowego pracownika, absolwenta studiów doktoranckich prestiżowych uniwersytetów badawczych, zrobi wszystko, żeby nauczyć go prowadzenia wykładów w przystępny sposób.

Absolwenci dobrych amerykańskich uczelni nieakademickich mają na rynku pracy wartość taką jak absolwenci prestiżowych uniwersytetów z Ivy League i czołowych uczelni technicznych. Z 50 amerykańskich szkół wyższych, których absolwenci w pełni kariery zarabiają ponad 100 tys. dol. rocznie, 14 to cenione uniwersytety, ale 16 ma „college” w nazwie. Ranking (patrz ramka) pokazuje, że aby odnieść sukces zawodowy, nie trzeba koniecznie studiować na uniwersytecie z najwyższej półki. Równie dobrze, a nawet lepiej jest studiować na jednym z dobrych college’ów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną