Burdy podczas meczu o puchar Polski

Moje podziękowania
Niniejszym składam serdecznie podziękowania za emocje, jakie przeżyłem w związku z meczem finałowym o Puchar Polski w piłce nożnej w Bydgoszczy. Grali kibice Legii Warszawa i Lecha Poznań. I zwyciężyli!

Podziękowania kieruję do Prezydenta RP (za patronat nad imprezą), Polskiego Związku Piłki Nożnej (organizatora meczu), prezydenta Bydgoszczy (organ wydający zezwolenie ma mecz), służb porządkowych i policji (odpowiedzialne za bezpieczeństwo na stadionie). Osobne dzięki należą się graczom, czyli kibicom obu drużyn.

Wszyscy wymienieni sprawili się chwacko i stanęli na wysokości zadania.

Prezydent RP, bo chociaż na imprezie się nie stawił, to swojego patronatu w porę nie wycofał. Tym samym naraził na szwank wizerunek najwyższego urzędu, firmującego stadionową zadymę – to, że do niej dojdzie było jasne dla każdego na długo przed meczem.

PZPN, bo jako organizator meczu nie potrafił zadbać o porządek. Dopuścił do wejścia na trybuny niebezpiecznych osobników. Nie przerwał meczu, kiedy wbrew prawu odpalano race i materiały pirotechniczne. Działacze PZPN biernie obserwowali wtargnięcie kibiców Legii na płytę stadionu w trakcie wykonywania rzutów karnych. Naprawdę, wielkie dzięki!

Prezydent Bydgoszczy, bo wbrew opinii policji i zdrowemu rozsądkowi, wydał zgodę na rozegranie tego meczu, czym naraził nie tylko bezpieczeństwo osób obecnych na trybunach, ale też mieszkańców swojego miasta i majątku nad jakim ma obowiązek dbać.

Służby porządkowe i policja (do niej akurat podziękowań mam najmniej, jednak na koniec uśmierzyła rozruchy), bo nie zapanowały nad kibicami, którzy wtargnęli na boisko.

Kibice (ale nie wszyscy), bo mnie nie zawiedli i wywołali najbardziej kretyńską awanturę pod słońcem. Złamali wszelkie przepisy i zasady, zniszczyli, co było do zniszczenia i tryumfująco wycofali się na z góry upatrzone pozycje.

Dziękuję też piłkarzowi Wawrzyniakowi za zrozumienie i wyrozumiałość, jakim obdarzył kibiców mówiąc, że nie ma do ich zachowania zastrzeżeń.

Dziękuję MSWiA za spłodzoną w bólach ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych, której nikt nie przestrzega. Miała zapewnić porządek na meczach piłkarskich. W Bydgoszczy została doszczętnie zdemolowana, podobnie jak stadion. Gdyby obowiązywała, chuligani siedzieliby już za kratkami, organizatorzy i organ, który zezwolił na mecz, zapłaciliby stosowne kary, a agencje ochrony wynajęte do zabezpieczenia straciłyby koncesje, albo skierowano by je do pilnowania porządku w przedszkolach.

Dziękuję też rządowi RP z premierem na czele, za kolejną zapowiedź zapanowania nad tym bałaganem i rozliczenia sprawców. To daje mi pewność jak w banku, że bandyci w klubowych barwach niebawem znów dadzą się poznać z jak najlepszej strony.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj