Władza i media: kto kim rządzi

Media, władza, pieniądze
Po Lwie (Rywinie) przyszła kryska na Lwicę (lewicy). Sprawa się nie skończyła, ale się przypomniała. Akurat kiedy na wybuchową ścieżkę swojej afery Murdocha weszli Brytyjczycy. Czy czegoś się nauczyliśmy? Czego ich możemy nauczyć?
Anglicy powtarzają, że sprawa Murdocha to ich Watergate. Ale bardzo się mylą. To jest, wypisz wymaluj, brytyjska afera Rywina - uważa Jacek Żakowski.
ANNE-CHRISTINE POUJOULAT/AFP/EAST NEWS

Anglicy powtarzają, że sprawa Murdocha to ich Watergate. Ale bardzo się mylą. To jest, wypisz wymaluj, brytyjska afera Rywina - uważa Jacek Żakowski.

Politycy przestają do swoich racji przekonywać dziennikarzy. Często łatwiej jest im ułożyć się z właścicielami mediów, by zarządzili, co trzeba.
Corbis

Politycy przestają do swoich racji przekonywać dziennikarzy. Często łatwiej jest im ułożyć się z właścicielami mediów, by zarządzili, co trzeba.

Dzięki Bogu, mieliśmy aferę Rywina - pisze Żakowski. Na fot. Lew Rywin po ogłoszeniu wyroku w 2004 r. czyta oświadczenie dla mediów.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Dzięki Bogu, mieliśmy aferę Rywina - pisze Żakowski. Na fot. Lew Rywin po ogłoszeniu wyroku w 2004 r. czyta oświadczenie dla mediów.

Osiem miesięcy w zawieszeniu na dwa lata, które Aleksandrze Jakubowskiej wymierzył warszawski sąd, to nie jest wielka kara. Ale samo sądowe stwierdzenie urzędniczej winy się liczy. Tylko czy byłą wiceminister kultury, z racji urzędu prowadzącą nowelizację ustawy medialnej, którą Lew Rywin chciał sprzedać Agorze, skazano za to, za co trzeba? Czy jej największym grzechem było pojawianie się i znikanie słów „lub czasopisma”? Widzę w tym wyroku raczej objaw desperacji prokuratorów i sędziów, którzy nie umieli cęgami paragrafów chwycić istoty problemu.

Warto sobie przypomnieć, gdzie był ten problem, żeby nie poszła w las nauka afery, która przeorała polskie życie polityczne i za którą zapłaciliśmy zmarnowanymi latami IV RP.

Myślę, że oglądając brytyjskich kolegów po fachu (dziennikarskim i politycznym), mordujących się podczas przesłuchań w Izbie Gmin, minister Jakubowska ma liczne refleksje i reminiscencje. Anglicy powtarzają, że sprawa Murdocha i „News of the World” to ich Watergate. Ale bardzo się mylą. To jest, wypisz wymaluj, brytyjska afera Rywina.

Watergate to była afera władzy, która sięgnęła po niedozwolone metody (nielegalny podsłuch u konkurenta), a potem okłamywała wyborców i Kongres. Na początku w sprawie „NoW” też chodziło o podsłuchy i zhakowane skrzynki. Dziś jest to tylko techniczny pretekst afery. Podobnie jak łapówka, której bezskutecznie domagał się Rywin. Gdyby chodziło tylko o nielegalne podsłuchy, byłoby najwyżej głośne pospolite przestępstwo. Podobnie jak w sprawie Rywina nie byłoby afery, gdyby absurdalne żądanie łapówki za ustawę było jedynym problemem. W Polsce codziennie ktoś chce od kogoś łapówki, a w Anglii codziennie jakiś haker włamuje się komuś do poczty albo zakłada nielegalny podsłuch. Systemy polityczne się od takich przestępstw nie walą. A w Polsce system się zawalił. I wiele wskazuje, że w Anglii może być podobnie.

Istotą spektakularnie rozwijającej się afery Murdocha jest – jak w sprawie Rywina – wielkie zblatowanie (tak dekadę temu mówił Aleksander Kwaśniewski). Czyli patologiczne zrośnięcie się świata biznesu, mediów i polityki. Pomieszanie formalnych i nieformalnych ról i interesów, służbowych i towarzyskich relacji, publicznego z prywatnym. Inaczej mówiąc – niesterylność elit.

Jeśli więc Jakubowska zasługuje na karę, to nie za skreślanie czy dopisywanie słówek do projektu. Ale za to, że na przykład rozmowy z lobbującą prezeską spółki medialnej prowadziła w barze hotelu Bristol, a nie w ministerstwie po drugiej stronie ulicy. Nieważne, czy podczas tej rozmowy coś złego się stało. A takich „opartych o bar” (kawiarniany stolik, grilla itp.) rozmów urzędników z interesariuszami komisja śledcza ujawniła wiele. Gdy zaś minister z jednym obywatelem porozumiewa się pocztą, z drugim formalnie spotyka się w służbowym gabinecie, a interesy innego omawia na towarzyskim spotkaniu, to nie ma co mówić o równym traktowaniu obywateli przez państwo.

W demokracjach bardziej rozwiniętych niż nasza A.D. 2002 to jest oczywiste. Dlatego w Izbie Gmin tak dociekliwie pytano premiera Camerona, czy podczas spotkań w domu Rebeki Brooks – podręcznej Murdocha i szefowej jego brytyjskich gazet – prowadził „niewłaściwe rozmowy” na temat sprzedania koncernowi News Corporation państwowych udziałów w stacji BSkyB. Przesłuchującemu brytyjskiego premiera laburzyście Barremu Gardinerowi nie chodziło o jakieś szczególne rozmowy – np. dosłownie korupcyjne albo erotyczne. Pytał o jakiekolwiek rozmowy na temat rządowej transakcji, prowadzone nieformalnie, w okolicznościach sprzyjających uzyskaniu przez kogoś uprzywilejowanej pozycji.

Gdyby się wydało, że premier takie rozmowy prowadził, zapewne straciłby fotel. W Polsce się tak nie stało. Klasa polityczna nie widziała w tym nic niewłaściwego. Dziś widzi, choć jeszcze nie cała. W aferze hazardowej – siedem lat i dwie kadencje po sprawie Rywina – miejsce hotelu Bristol zajął Pędzący Królik. Z takich obyczajów wcześniej albo później rodzą się kłopoty.

Podobieństw jest więcej. Nie tylko to, że śledztwo zostało skutecznie zamulone i gdyby nie wybuch podgrzewanej przez „The Guardian” afery, a zwłaszcza gdyby nie przesłuchania w komisji parlamentarnej, gniłoby dalej pod trzymaną przez polityków pokrywką. Przynajmniej dopóki główni aktorzy nie pozałatwialiby swoich interesów.

Z punktu widzenia opinii publicznej wybuch takiej afery jest jak grom z jasnego nieba. Ale ona wcześniej latami (Anglia) lub miesiącami (Polska) buzuje pod skórą. Oparty na zblatowaniu elit mechanizm pęka, gdy stawka jest wielka, a część uczestników dochodzi do wniosku, że jeśli nie upublicznią tego, co się działo, zostaną ograni pod stołem i podporządkowani zwycięzcom.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną