Psycholog mediom potrzebny od zaraz

Psychologiczny chór dramatyczny
Na całodobowych scenach telewizyjnych, w rozgorączkowanych tabloidach, na rozpalonych forach internetowych oraz w mediach, które chcą uchodzić za stateczne, wystawiany jest w tym samym czasie ten sam dramat.

Zwykle tylko przez kilka dni, bo za chwilę nominacji na widowisko dnia czy tygodnia dostępuje kolejne zdarzenie i bohater. Kto spektaklu na swojej scenie nie gra, ten kiep, bo wygląda na odklejonego od rzeczywistości. To odnosi się do życia politycznego, ale bodaj jeszcze intensywniej obowiązuje teraz w odniesieniu do dramatycznych śmierci, ludzkich tragedii, koszmarnych wypadków.

Ostatnio uwagę publiczności przesunięto płynnie od tragicznej śmierci Madzi ku odnalezieniu w Tatrach byłego żołnierza, o czym i my piszemy, bo okoliczności tej sprawy są warte uwagi. Trudno zatem przyganiać niczym kocioł garnkowi, ale trudno też nie zauważyć, że w tym omniteatrze pojawiają się coraz tłumniej eksperci, zwykle psychologowie. Przywoływani niczym chór w antycznym dramacie dla objaśnienia, w czym sprawa. Chór to nadzwyczaj kakofoniczny, zdania powyrywane z kontekstu, czasem zwykłe głupstwa z tego wychodzą, niekiedy – jak w przypadku zachowania matki Madzi – interpretacje od Sasa do Lasa.

Rzecz niesie poważniejsze zagrożenia, niżby się wydawało. Przede wszystkim – dla bohaterów zdarzeń. Polityczna stronniczość politologa mniej szkody narobi niż gorliwość i pochopność psychologa. Jeszcze kilka lat temu nie znalazłeś wśród naukowców i terapeutów nikogo, kto zechciałby skomentować zachowanie konkretnego człowieka, nie widząc go na oczy, nie zamieniwszy z nim ani zdania. Ta etyka pękła. A już wydawanie osądu na podstawie niesprawdzonych faktów, sycenie ludzkich złych emocji, wskazywanie winnych – to nic innego, jak namowa do zemsty, do linczu bez mała.

Rzeczywistość jest zwykle złożona i niejednoznaczna; na tę okoliczność ludzkie zbiorowości miały zawsze na podorędziu mędrców, szamanów, kapłanów. Dziś mędrcy (również wśród psychologów) przestrzegają przed parareligijnym wyniesieniem psychologii. Nadobecność psychoekspertów zagraża powadze tej dziedziny (fascynującej i przenikliwej – czego staramy się dowodzić jako wydawca Poradnika „Ja My Oni”). Nie jest to ani wiedza tajemna, ani ludowa, ani kodeks moralny, lecz zbiór naukowo potwierdzonych prawd. Najpewniejsza jest zaś ta, iż ludzka psychika nie działa na zasadzie mechanicznej – jeśli zdarzyło się A, to jeszcze nie znaczy, że na pewno nastąpi B. Za to prostsza mechanika współczesnego medialnego teatru powinna być zrozumiała dla każdego, kto uważa się za psychologa. Zrozumiała na tyle, żeby się powstrzymać przed pochopnymi publicznymi diagnozami. Chyba że przeważy kalkulacja, iż bez medialnej nominacji psychologiem być się nie da.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną