Czapiński: 20-latkowie nie pasują dziś do Polski

Zderzenie pokoleń
O tym, jak żyją Iksy i Igreki, i dlaczego tak różnie - mówi Janusz Czapiński.
„Polityka nie zauważyła społecznej rewolucji. To było widać w zdziwieniu premiera protestem przeciw ACTA. Między starszym pokoleniem a nową rzeczywistością wyrósł w Polsce mur niezrozumienia”.
Krzysztof Żuczkowski/Forum

„Polityka nie zauważyła społecznej rewolucji. To było widać w zdziwieniu premiera protestem przeciw ACTA. Między starszym pokoleniem a nową rzeczywistością wyrósł w Polsce mur niezrozumienia”.

„W kulturze Zachodu dominuje spirala pozytywnych emocji. Polską debatą – w polityce, na uczelniach, w firmach – rządzi spirala negatywnych emocji”.
Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta/BEW

„W kulturze Zachodu dominuje spirala pozytywnych emocji. Polską debatą – w polityce, na uczelniach, w firmach – rządzi spirala negatywnych emocji”.

Jacek Żakowski: – Co z tą Dodą?
Janusz Czapiński: – Nic. Doda to radykalna kwintesencja pokolenia Y. [rozmowa z Dodą: POLITYKA 17/18]

To są takie kompletnie inne zwierzęta niż my?
Są kompletnie inne. Wiem, co mówię, bo sam mam dwoje dzieci z tego pokolenia.

Co ich różni?
Prawie wszystko. Oni są ze świata cyfrowego. My analogowego. Doda może odciąć sobie Internet, ale nie może przestać być cyfrówą. Od siebie nie ucieknie.

Od siebie, czyli?
Od specyfiki pokolenia Y, które w niczym nie przypomina nawet bezpośrednio poprzedzającego je pokolenia X. Iksy to dzisiejsi trzydziesto- i czterdziestolatkowie. Igreki to nasto- i dwudziestolatkowie.

Czterdziestolatkowie zawsze różnią się od dwudziestolatków.
Ale Iksy mając 20 lat były kompletnie inne niż dzisiejsze Igreki. 40 proc. Igreków nie chodzi do kościoła. Kiedy Iksy były w ich wieku, nie chodziło tylko 15 proc. z nich. Nawet te Igreki, które do kościoła chodzą, bywają tam dużo rzadziej. Tylko 7 proc. Igreków jest w kościele częściej niż raz w tygodniu. Wśród Iksów ta grupa była dwa razy większa.

Zapateryzm w praktyce?
Są blisko Madrytu. Prawie połowa Igreków to hedoniści i materialiści. Wśród Iksów była ich jedna trzecia. Co czwarty Igrek jest zakupoholikiem. Wśród Iksów był co siódmy. W małżeństwie żyje 19 proc. Igreków. Gdy Iksy były w ich wieku, ten wskaźnik był dwa razy wyższy. Igreki to pierwsze pokolenie, w którym duża część w ogóle nie myśli o zakładaniu rodziny i posiadaniu dzieci.

Żeby sobie nie ograniczać wolności i konsumpcji?
To jest głębsze. Przyszłość jest tak niepewna, że coraz mniej ludzi gotowych jest podjąć ryzyko narażania na nią nowych istot. Wydatki, obowiązki, ograniczenia, przerwa w karierze też się oczywiście liczą, ale niepewność ma decydujące znaczenie. W 1995 r., kiedy Iksy były dwudziestolatkami, 36 proc. z nich miało przynajmniej jedno dziecko. Dziś przynajmniej jedno dziecko ma 18 proc. Igreków.

Znów dokładnie połowa. Jak na różnicę między sąsiadującymi pokoleniami, to jest rewolucja.
I to rewolucja dotycząca praktycznie wszystkich sfer życia. Igreki są materialistami i zakupoholikami, ale w odróżnieniu od Iksów nie będą sobie wypruwały żył, żeby dostać podwyżkę. Chcą mieć i żyć. Jak nie dostaną podwyżki, poszukają lepiej płatnej pracy. Nawet podwyżka nie starczy. Dla Igreków samorozwój jest w pracy ważniejszy niż dla Iksów. Iksy zawsze chciały pieniędzy i spokoju. Żeby było możliwie najmniej stresu. Igreki chcą się rozwijać. Chcą ciągle podwyższać kompetencje, odczuwać satysfakcję z pracy. Nie znoszą nasiadówek, bo czują, że tracą czas.

Po godzinnym zebraniu też czuję się, jakbym wszedł na Mont Blanc.
I ja. Ale w naszym pokoleniu jesteśmy wyjątkami. Bejbibumersi spokojnie drzemią na zebraniach. Iksy je nieźle znoszą. A Igreki są zadaniowe. Zrobię, co mam zrobić, i zajmę się czym innym. Wszędzie ma być ciekawie. W pracy też. Nie starczy, że jest w miarę dobrze płatna i sensowna. Musi być przyjemna i rozwijająca. Praca ma być od–do. Ale nie od godziny do godziny, tylko od zadania do zadania.

Pracodawcy słusznie narzekają?
Pracodawcy przyzwyczajeni do wyścigu szczurów, który akceptowały poprzednie pokolenia, muszą być zdziwieni. Igreki częściej zwalniają się z pracy, niż są zwalniane. I aktywnie szukają lepszych miejsc. Ale na bezrobociu są trzykrotnie krócej niż Iksy, bo szukając pracy częściej zmieniają zawód. W ich przypadku rzucanie posady nie jest objawem zepsucia. Tak jak nie jest prawdą, że Igreki są amoralne. Równie ważne jak dla Iksów są dla nich uczciwość i szacunek otoczenia. Tylko że uznają inne reguły niż my. Bardziej cenią wykształcenie, zdrowie, wolność, optymizm, a mniej Boga, pracę, małżeństwo i pieniądze.

Cnoty osobiste – tak; narzędzia kontroli społecznej – nie.
Ale to nie oznacza zerwania więzi społecznych. Tyle że dla nich ważne są więzi niezinstytucjonalizowane. Co czwarty twierdzi, że warunkiem udanego życia jest posiadanie przyjaciół. Będąc w ich wieku sądził tak tylko co ósmy Iks, chociaż deklarował, że ma więcej przyjaciół.

Bo Iksy są nastawione na ilość – dużo pieniędzy, dużo pracy, dużo przyjaciół. A Igreki to pokolenie jakości. Dobra praca, zdrowe życie, silniejsze relacje. Stawiają na „dobrze” zamiast na „dużo”.
I na osobisty wybór. Moje życie jest moim dziełem. Ponad połowa Iksów sądziła, że ich los zależy od władzy. Wśród Igreków myśli tak tylko 7 proc. Ale też dwie trzecie Iksów wierzyło, że ich los zależy od opatrzności, a wśród Igreków sądzi już tak tylko jedna trzecia. Igreki wierzą, że ich los zależy od nich i od innych ludzi. Od rządu oczekują tylko, żeby nie przeszkadzał.

To by tłumaczyło, dlaczego nic trwałego nie urodziło się z protestu w sprawie ACTA. Rząd chciał im przeszkodzić, to się odwinęli. Rząd się cofnął, więc wrócili do swojego życia. To nie był ruch. To był odruch.
Plemię Igreków przegoniło wroga i żyje sobie dalej. To samo widać w rozmowie z Dodą. Państwo jest dla niej obcym bytem żyjącym w innym kosmosie. Poza sferą jej zainteresowania. Ale jak się dowiedziała, że państwo zakazuje aborcji, czyli wkracza na terytorium, które ona uważa za swoją strefę intymną, to gotowa jest iść na manifę. Ogólnie w sprawie emancypacji czy jakiejkolwiek innej nigdy by nie poszła. Ale kiedy państwo atakuje ją i jej przyjaciół, to sytuacja się zasadniczo zmienia. Wynocha! Ręce precz od naszego życia. Gotowa jest śpiewać w śniegu z deszczem.

A na zebrania kółka feministek nie będzie chodziła.
Nie zaangażuje się w budowanie niczego. Nie zbuduje ruchu, który by był polityczną przeciwwagą dla establishmentu. To plemię nie chce żadnego skażenia politycznego. Nie uznaje wspólnoty politycznej w tradycyjnym sensie. Żyje wspólnotą sieciową. W tej sieci nie ma miejsca dla polityki. Sieć ma państwo w nosie.

Etatystycznie myślące społeczeństwo wychowało pokolenie antyetatystów.
Starsze pokolenia też są dziś inne niż w 1995 r., kiedy Iksy były w wieku dzisiejszych Igreków. Wtedy 53 proc. Iksów uważało, że państwo wpływa na ich życie. Teraz myśli tak tylko 18 proc. Iksów. Całe społeczeństwo przestaje liczyć na państwo. Ale czym młodsze pokolenie, tym bardziej.

Wszyscy gonimy Dodę?
Dodę, ACTAwistów, całe pokolenie Igreków. Bo oni mają rację. Sam Donald Tusk to przyznał. Chcą świata, gdzie rządzą czyste reguły. Jedną z tych reguł jest wolny dostęp do wiedzy i kultury. Nie godzą się, żeby ktoś obrastał w tłuszcz tylko z tego powodu, że ma prawa do jakiegoś memu, czyli znaku krążącego w kulturze. Memy, w przeciwieństwie do pralek, samochodów, domów, można produkować nie zatrudniając tysięcy górników. Memy się tworzy samemu albo z przyjaciółmi.

I z nich buduje się tożsamość. Wspólnoty memów funkcjonalnie wypierają wspólnoty genów. Nie można patentować fragmentów wspólnoty memowej, jak nie można ograniczać dostępu do wspólnoty gatunkowej, rasowej czy narodowej.
Ani do nowych myśli i słów. Na myśli i słowa nie ma copyrightu. Za myśli nikt nie oczekuje tantiem. Dlaczego mają je płacić za dźwięki czy obrazki?

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną