Kto stoi za reformą sądownictwa?

Reforma Petryny

Jarosław Gowin, mimo głośnego sprzeciwu koalicyjnego PSL, dostał od Komitetu Stałego Rady Ministrów zielone światło do reorganizacji sądownictwa. Chce jednym rozporządzeniem zamienić blisko 80 sądów rejonowych w wydziały zamiejscowe sądów okręgowych, co da możliwość przesuwania sędziów do pracy tam, gdzie są większe zaległości.

Podobno Donald Tusk mocno zdziwił się tymi zapędami reformatorskimi ministra Gowina. Jednak to nie szef resortu sprawiedliwości jest autorem śmiałego pomysłu, który rozdrażnił Waldemara Pawlaka i nadwątlił stosunki koalicyjne. Pomysł reorganizacji (by nie użyć bardzo nielubianego przez ministra Gowina słowa – likwidacji) małych sądów od siedmiu lat forsuje zastępca dyrektora Departamentu Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości Krzysztof Petryna, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.

Do ministerstwa trafił pod koniec 2004 r. za czasów ministra Andrzeja Kalwasa w rządzie Marka Belki. Realne kształty projekt nabierał za czasów Zbigniewa Ziobry. W październiku 2007 r. Petryna mówił w wywiadach prasowych, że „dojdzie do likwidacji sądów, a sędziowie zostaną przesunięci do tych spraw i wydziałów, w których są najbardziej potrzebni”. Jednak projekt rozporządzenia przeleżał w ministerialnej szufladzie kilka lat, bo żaden z ministrów nie palił się, by go zrealizować.

Krzysztof Petryna, zapytany przez POLITYKĘ, czy jest ojcem rewolucji, która rozpocznie się na początku przyszłego roku, odpowiada: – Prowadzę prace analityczne na temat organizacji sądów i gdy ministrowie pytali mnie o zakres działań mojego departamentu, to przedstawiałem im wyniki mojej pracy i proponowałem rozwiązania. Potwierdza to także obecność Krzysztofa Petryny przy ministrze Gowinie, gdy tylko jest mowa o reorganizacji sądów. Był na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości, gdy posłowie zażądali informacji na ten temat. To Petryna przemawiał wtedy najdłużej. Razem jeżdżą też do oburzonych samorządowców, którzy nie zgadzają się na likwidację sądu w swoim powiecie. Inwestowali sporo w budynki, sąd to pewne miejsca pracy (często oprócz szpitala i powiatowego urzędu – podstawowe, także dla partyjnego aparatu), a argumentu, że sąd powinien być blisko obywatela, też zlekceważyć nie można. Ale likwidacja 79 sądów rejonowych jest już raczej przesądzona.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną