Testy genetyczne powszechnie dostępne

Sięgnąć DNA
Badania DNA człowieka dotykają najbardziej intymnych sfer jego życia. W Polsce może je zrobić każdy każdemu. Potajemnie. I wykorzystać w dowolnym celu – najczęściej w procesach o ustalenie lub zaprzeczenie ojcostwa.
Firmy wykonujące badania DNA oceniają, że rocznie w Polsce robi się co najmniej kilkanaście tysięcy testów na ojcostwo.
SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Firmy wykonujące badania DNA oceniają, że rocznie w Polsce robi się co najmniej kilkanaście tysięcy testów na ojcostwo.

Biorąc pod uwagę spadające ceny testów DNA i ich dostępność, łatwo sobie wyobrazić, że niebawem to dzieci mogą sprawdzać ojcostwo i „matczyństwo” rodziców.
Corbis

Biorąc pod uwagę spadające ceny testów DNA i ich dostępność, łatwo sobie wyobrazić, że niebawem to dzieci mogą sprawdzać ojcostwo i „matczyństwo” rodziców.

Firmy zlecające wykonanie badań DNA zagranicznym lub polskim laboratoriom nie muszą mieć żadnych pozwoleń na działalność i nie podlegają kontrolom.
Mike Agliolo/Corbis

Firmy zlecające wykonanie badań DNA zagranicznym lub polskim laboratoriom nie muszą mieć żadnych pozwoleń na działalność i nie podlegają kontrolom.

W młodszej o dwa lata Ewie Paweł* podkochiwał się już w liceum. Ona zwróciła na niego uwagę, gdy kończył ekonomię. Parę spotkań u niej i była w ciąży. Wzięli ślub, a pięć miesięcy później urodziła się Marysia. Paweł oszalał na punkcie dziecka. Ale z Ewą się nie układało. W czwartą rocznicę ślubu sąd orzekł rozwód. Ewa twierdziła, że z jego winy – bo związał się z inną. Nie pozwalała mu spotykać się z Marysią. Gdy wystąpił do sądu o ustalenie zasad kontaktów z córką, odpowiedziała wnioskiem do prokuratury: niech śledczy złożą w sądzie pozew o zaprzeczenie ojcostwa Pawła S., bo nie on jest ojcem Marysi. Dołączyła przeprowadzoną przez prywatne laboratorium analizę DNA jego i córki, z której wynikało, że nie łączy ich pokrewieństwo.

Paweł nie wierzył: jego ukochana córeczka nie jest jego? Skąd Ewa wzięła próbkę do zbadania DNA? Sąd orzekł, że nie jest tatą prawie pięcioletniej wówczas Marysi. Ewa nie ujawniła, kto nim jest. Po rozstaniu z Pawłem szybko znów wyszła za mąż, a nowy mąż przysposobił Marysię. Paweł martwi się: co będzie, jeśli biologiczny ojciec dziewczynki, który mógł dotąd nie wiedzieć, że ma dziecko, skojarzy fakty, zrobi potajemnie badania DNA i upomni się o nią? Czy malutka to wytrzyma?

truDNA ochrona

Ochrona dobra dziecka jest najważniejszą zasadą polskiego prawa rodzinnego. To dlatego czas, w którym rodzice mogą wystąpić do sądu z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa, jest ograniczony. Matka ma na to pół roku od urodzenia dziecka, jej mąż – pół roku od dnia, w którym dowiedział się o narodzinach. Jeśli to, że dziecko jest z nieprawego łoża wyjdzie na jaw po upływie tych terminów, rodzice mogą zwrócić się do prokuratury, by ona złożyła pozew. Śledczy powinni jednak odmówić wniesienia sprawy (a jeżeli zostanie wniesiona, sąd powinien ją odrzucić), jeśli godzi ona w dobro dziecka.

W 2007 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wprawdzie dobrze jest, gdy dziecko wychowuje się pod opieką osób, z którymi łączą je więzy krwi, ale nie można dążyć do takiego stanu za wszelką cenę. Dla prawidłowego rozwoju psychicznego i budowy tożsamości dziecka ważna jest bowiem przede wszystkim stabilność więzi z bliskimi mu osobami. W sprawach o zaprzeczenie ojcostwa sąd musi więc rozważyć, czy dociekając prawdy biologicznej, nie zaszkodzi dziecku. – Jeśli kobieta rozwodząc się z mężem przypomina sobie nagle, że nie jest on ojcem dziecka i nie ujawnia, kto nim jest, a równocześnie mąż kocha dziecko i dba o nie, sąd powinien oddalić pozew – twierdzi znany adwokat z Trójmiasta, gdzie rozegrała się historia Ewy i Pawła.

W trakcie procesu sąd może zlecić przeprowadzenie testów DNA rodziców i dziecka. – Niektórzy prawnicy uważają, że badania genetyczne można robić bez zgody osób, których one dotyczą, bo nie naruszają ich nietykalności cielesnej wystarczy pobrać ślinę. Sąd Najwyższy uznał jednak inaczej – mówi sędzia Robert Zegadło, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministerstwie Sprawiedliwości. W orzeczeniu z 2007 r. SN podkreślił, że informacje o kodzie genetycznym człowieka mają „ściśle osobisty” charakter, podlegają więc konstytucyjnej ochronie. Pisał: „Nie można przyjąć, aby do pobrania jakiegokolwiek materiału indywidualizującego genotyp mogło dojść bez zgody osoby, której badanie dotyczy, tylko dlatego, że pobranie próbek materiału jest mniej inwazyjne niż w wypadku badania krwi”.

Inaczej jest z badaniami DNA dzieci. – Zgodnie z kodeksem rodzinnym, we wszystkich ważnych dla dziecka sprawach rodzice wspólnie podejmują decyzję. Jeśli jedno chce badań, a drugie się nie godzi, rozstrzyga sąd opiekuńczy – wyjaśnia sędzia Zegadło.

W badaniu sądowym pobranie próbek od rodziców i dziecka odbywa się w jednym czasie w obecności biegłego sądowego. Przedtem rodzice muszą się wylegitymować, potwierdzić tożsamość dziecka i podpisać zgodę na przeprowadzenie testu.

Teoretycznie więc w postępowaniach o zaprzeczenie ojcostwa dobro dziecka i prywatność rodziców są chronione (podobnie w sprawach o ustalenie ojcostwa i o cofnięcie uznania dziecka urodzonego poza małżeństwem). Według prof. Tadeusza Dobosza z Katedry Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu, od ponad dekady ta ochrona w praktyce nie działa. Do 2001 r. testy na ojcostwo robiły głównie placówki publiczne. Stosowana wówczas metoda badania wymagała pobrania krwi od dziecka i obojga rodziców. Przeprowadzenie testów bez wiedzy któregoś z nich było praktycznie niewykonalne. – Gdy opracowano metody badań na podstawie próbek śliny i mikrośladów w dodatku pobranych tylko od ojca i dziecka jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać firmy oferujące prywatne testy. Nie weryfikują tożsamości zleceniodawców i nie wymagają zgody obojga rodziców na badanie DNA dziecka. Każdy może pobrać potajemnie próbki od dowolnych osób i wysłać do ekspertyzy. Najdziwniejsze jest jednak to, że sporządzone z pogwałceniem prawa badania są wykorzystywane w prokuraturze i sądach – mówi prof. Dobosz.

Na propagującym testy na ojcostwo portalu pewnytato.pl adwokat Jacek Buss radzi tym, którzy zamierzają wystąpić do prokuratury w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa, by do wniosku dołączyli prywatne badania DNA, które „niewątpliwie pomogą przekonać prokuraturę o potrzebie wytoczenia stosownego powództwa”.

Adwokat Marcin Mastalerz przekonuje, że prywatna ekspertyza przyda się również w sądzie: „Przedłożenie wyniku testów DNA przeprowadzonych przez prywatną firmę z pewnością nie zostanie przez sąd pominięte. Badanie to (...) faktycznie uniemożliwia skuteczne podjęcie polemiki przez stronę przeciwną procesu. Daje także niezbity argument do przeprowadzenia takiego dowodu w dalszym postępowaniu sądowym”. Słowem: analiza zrobiona „na dziko” zmusza sąd do przeprowadzenia oficjalnych badań i de facto przesądza o losach sprawy.

Prywatne testy DNA prawnicy doradzają również w sprawach rozwodowych, o alimenty, o uznanie ojcostwa oraz o unieważnienie uznania dziecka urodzonego poza małżeństwem.

jeDNAk cudza

Marek, bokser i trener w jednym z podczęstochowskich klubów, wątpliwości w sprawie swojego ojcostwa miał już wtedy, gdy okazało się, że jego partnerka jest w ciąży. Skąd dziecko, skoro się zabezpieczali? Gdy zapytał Beatę, czy na pewno on jest ojcem, zrobiła mu awanturę. Olę uznał formalnie za swoje dziecko.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną