Co zostało z nauczania polskiego papieża?

Ubywa Wojtyły, przybywa Rydzyka
Jan Paweł II jest natchnieniem dla Kościoła w USA, twierdzi biograf papieża George Weigel. A dla Kościoła w Polsce?
Jan Paweł II wydobył Kościół katolicki ze swoistego getta. Trzymał okna Kościoła otwarte na świat, na Innych, tak jak chciał Jan XXIII i jak uczył II Sobór Watykański.
Jacek Bednarczyk/PAP

Jan Paweł II wydobył Kościół katolicki ze swoistego getta. Trzymał okna Kościoła otwarte na świat, na Innych, tak jak chciał Jan XXIII i jak uczył II Sobór Watykański.

Odchodzenie od Wojtyły ku Rydzykowi odbywa się pod wzniosłymi hasłami o obronie polskości, wolności religii i wolności słowa, choć wartości te w istocie nie są zagrożone.
Adam Chełstowski/Forum

Odchodzenie od Wojtyły ku Rydzykowi odbywa się pod wzniosłymi hasłami o obronie polskości, wolności religii i wolności słowa, choć wartości te w istocie nie są zagrożone.

Weigel promował niedawno w Polsce swe nowe dzieło „Kres i początek. Jan Paweł II – zwycięstwo wolności. Ostatnie lata. Dziedzictwo”. Jeździł po kraju, podejmowano go nawet w Pałacu Prezydenckim. W wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej Weigel podkreślił, że Jan Paweł II jest wciąż natchnieniem dla amerykańskiego Kościoła katolickiego. My w Polsce możemy zapytać, a jak jest u nas? Bo dziś twarzą Kościoła jest częściej, w mediach i na ulicy, ojciec Rydzyk niż papież z Polski. „Religia smoleńska” i katolicyzm narodowy, jeśli nie wręcz nacjonalistyczny, wypierają chrześcijaństwo świadectwa ewangelicznego. To odchodzenie od Wojtyły ku Rydzykowi odbywa się pod wzniosłymi hasłami o obronie polskości, wolności religii i wolności słowa, choć wartości te w istocie nie są zagrożone.

Takiego upolitycznienia Kościoła w wolnej Polsce dawno nie oglądaliśmy. I oddzielmy dwie sprawy, które zamąca przekaz prawicowy. Duchowni oczywiście mają takie same prawa jak wszyscy inni obywatele. Niech mówią i o polityce, ale ze świadomością, że są też wierni innych opcji politycznych, którzy do kościoła przychodzą po otuchę duchową. A po drugie, niech mówią ze świadomością, że ich słowa nie powinny być sprzeczne z przekazem chrześcijańskim. Ewangelia błogosławionymi nazywa pokój czyniących. Pokój, a nie wojnę.

Są jeszcze w Polsce duchowni, którzy to widzą. Dominikanin o. Tomasz Dostatni pisze: upolityczniony katolicyzm „wypycha z Kościoła jako wspólnoty Ludu Bożego wielu ludzi młodych, którzy mówią wprost – z takim obliczem Kościoła nie chcemy mieć nic wspólnego. Obliczem agresywnym, a nie miłosiernym, wyklinającym, a nie przebaczającym, walczącym, a nie prowadzącym dialogu” („GW”, 25.09).

Jan Paweł II przynosił Polakom inne przesłanie. Na przykład kiedy przemawiał w Sejmie – po raz pierwszy w historii – w 1999 r. Zamiast krytykować parlament RP za takie czy inne błędy, zaczął od wyrażenia radości ze zmian i osiągnięć po 1989 r. i ze spotkania w miejscu, gdzie powstaje prawo mające dać trwałe oparcie demokratycznemu państwu i suwerennemu społeczeństwu. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę, iż stanowienie dobrego prawa po długich latach braku pełnej suwerennej państwowości nie jest łatwe. Przywołał idee Solidarności. Przypominał, sugerował, ale nie narzucał. Od polityków nie oczekiwał aktów lojalności, lecz rzetelnej informacji o stanie kraju i bezinteresownej troski o dobro wspólne.

Tak, zewnętrznego kultu JPII u nas nie brakuje. Nie brakuje związanych z nim „eventów”, pomników, nagród, ośrodków, publikacji. Ale co z duchem Wojtyły? Z atmosferą, jaką potrafił tworzyć w kontakcie z rzeszami, ale i podczas spotkań kameralnych. Co z tego ducha Wojtyłowskiego zostało w dzisiejszym Kościele?

Wojtyłologia

Można by ten styl, to papieskie podejście, nazwać „wojtylianizmem”, trochę przekornie, w kontrapunkcie do wolterianizmu. Byłoby to połączenie katolickiej ortodoksji z otwartością na innych, zaprawione szczyptą humoru i autoironii. Gdy jeden z kardynałów żartował, że pewno nigdy nie zrobi kariery, bo nigdy nie był sekretarzem biskupa, papież Wojtyła odpowiedział: ja też nie. Właśnie za to wszystko świat polubił i szanował Jana Pawła II, nawet jeśli się z nim nie zgadzał.

Formalnie dług wdzięczności jest regularnie i uroczyście spłacany. Tyle że na co dzień jego posłanie traktuje się podobnie jak nauki Kościoła: wybiórczo. Wybiera się na ogół to, co konserwatywne, tak by skroić nowy wizerunek Karola Wojtyły i jego pontyfikatu. By zamknąć papieża w nowej „narracji”, bliższej dzisiejszej prawicy. Jej kluczowe elementy to obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci, tradycjonalizm, podejrzliwość wobec niewierzących, niechęć do liberalnej demokracji rzekomo wyzbytej wartości, dyskredytacja innych systemów wartości. Weigel też jest konserwatystą, też nie lubi lewicy, ale papieża Wojtyły nie ośmiela się tak przykrawać do aktualnych potrzeb walki politycznej.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną