Polska polityka jako szekspirowska tragikomedia

Sztuka rządzenia według Szekspira
Polityka jest wielkim dramatem, ale o niewielką stawkę. Tak przynajmniej opisał ją Szekspir. I miał rację. Spójrzmy na konflikt Kaczyńskiego z Tuskiem. Ważą się w nim ludzkie losy. Ale nie milionów Polaków, a tylko obu tych panów.
W politycznym dramacie jesteśmy jedynie widownią. Jednego króla zastępuje drugi, jednego premiera następny, a w naszym życiu nic się nie zmienia.
Mirosław Gryń/Polityka

W politycznym dramacie jesteśmy jedynie widownią. Jednego króla zastępuje drugi, jednego premiera następny, a w naszym życiu nic się nie zmienia.

My w ich wojnie jesteśmy jedynie widownią. Od kibiców sportowych, od widzów teatralnych różni nas jedno. Tamci wiedzą, że to tylko spektakl. My natomiast sądzimy, że to nasze życie. Aby odrzeć polską politykę z tej emocjonalnej przesady, aby dojrzeć jej prawdziwą naturę, miesiąc temu spojrzeliśmy na nią oczami Machiavellego. Dziś czas na znawcę bodaj jeszcze większego. Czyli na Szekspira.

Jego opis polityki bardzo się różni od naszego. W jego dramatach polityka jest nie tyle ważna, co raczej ciekawa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną