Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Sędziowie lubią awansować

Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Tadeusz Późniak / Polityka
Rozmowa z Jerzym Stępniem, byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego, o tym, co sędziom wypada, a co nie przystoi, z czego są rozliczani i dlaczego tylu wśród nich oportunistów.
Jerzy Stępień: „Od ganienia sędziego są sądy dyscyplinarne.”Tadeusz Późniak/Polityka Jerzy Stępień: „Od ganienia sędziego są sądy dyscyplinarne.”

Marek Ostrowski: – Czy sędzia Igor Tuleya miał prawo surowo oceniać działanie CBA?
Jerzy Stępień: – Sędzia ma obowiązek ocenić, czy dowody zostały zdobyte w sposób właściwy. Kodeks i bogate orzecznictwo określają, jakie dowody trzeba zdyskredytować. Na przykład kiedy świadek nie miał swobody wyrażenia tego, co chce powiedzieć.

Czy wrzawa po tym wyroku będzie dla innych sędziów przestrogą czy zachętą?
Mam nadzieję, że zachętą, by byli takimi, którzy nie kłaniają się okolicznościom. Że pojawi się więcej sędziów odważnych.

System do samodzielności i odwagi nie zachęca.
Bardzo rozbudowany, hierarchiczny system polskiego sądownictwa w naturalny sposób skłania ludzi na dole hierarchii do jak najszybszego awansu. Alexis de Tocqueville pisał, że najgorszą rzeczą dla ustroju jest sędzia, który chce awansować. Trzeba robić wszystko, by szczebli awansowych było jak najmniej, a najlepiej, by sędzia nigdy nie awansował, tylko raz był powołany na jedno stanowisko.

Czemu to awansowanie ma być takie złe?
Bo wtedy sędziowie funkcjonują w ramach paradygmatu urzędniczego. Powiedziałem to na pewnej konferencji i sędziowie się obruszyli: – Nie czujemy się urzędnikami! Mogą się nie czuć, ale struktura uwikłanie to im narzuca.

Teraz wprowadzono oceny okresowe, przecież to instytucja typowa i charakterystyczna dla urzędnika służby cywilnej. Bada się, czy oceniany nada się do następnych awansów. Sędziowie ciągle myślą o awansach. Kiedy będę awansować? Ano wtedy, kiedy orzeczenia będą akceptowane wyżej. To hamuje odwagę. Dlaczego ów Tuleya jest taki świetny? Bo nie chciał awansować! Nie pchał się, czekał na awans kilka lat. A jak już trafił, gdzie jest, to powierzano mu najcięższe sprawy.

Polityka 03.2013 (2891) z dnia 15.01.2013; Temat tygodnia; s. 16
Reklama