Biskupi ostro o aborcji i in vitro. Chcą zakazu
Episkopat w kategorycznym tonie potępia zapłodnienie in vitro. Metodę tę nazywa „produkcją” człowieka „znaną w hodowli roślin i zwierząt” i naciska na posłów, by zakazali jej stosowania.
Kolonia komórek macierzystych
Wikipedia/Wikipedia

Kolonia komórek macierzystych

Szczególnie ostro brzmią cztery zdania, które stoją w istotnej sprzeczności z obowiązującą na świecie wiedzą medyczną na temat in vitro. Według polskiego Episkopatu nie jest to metoda leczenia niepłodności, bo ona „niczego nie leczy – niepłodni takimi pozostają, a >>wyprodukowanie<< dziecka powierzają obcym”.

Faktycznie – jak piszą biskupi – „in vitro jest kolejnym eksperymentowaniem na człowieku. To >>produkcja<< człowieka, stanowiąca w istocie formę zawładnięcia życiem ludzkim”. Bo przecież - uwaga - „embrion to człowiek i każdy z embrionów okazuje się bezradnym członkiem ludzkiej rodziny, którego godność i prawa bezwzględnie podeptano [stosując in vitro – red.].

Legalna aborcja niemoralna
Takie zdania można przeczytać w ogłoszonym we wtorek dokumencie, który nosi tytuł „O wyzwaniach bioetycznych, przed którymi stoi współczesny człowiek”. Został przyjęty przez biskupów 5 marca, podczas obradującej w Warszawie konferencji plenarnej Episkopatu. Jest dziełem zespołu jego ekspertów ds. bioetycznych, któremu przewodniczy arcybiskup warszawsko – praski Henryk Hoser (z zawodu lekarz internista). To w ostatnim czasie najostrzejsze stanowisko polskiego Kościoła w sprawach dotykających seksualności i prokreacji, nie pozostawiające cienia wątpliwości, jaka jest jego ocena na temat antykoncepcji, aborcji czy zabiegów in vitro.

A jest ona zdecydowanie i kategorycznie negatywna, zamykająca przestrzeń do jakiegokolwiek kompromisu. Co więcej, naruszająca momentami delikatny konsensus, który udało się osiągnąć 20 lat temu przy uchwalaniu obowiązującego do dziś prawa aborcyjnego.

Prawo dopuszczające obecnie przerwanie ciąży w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu, hierarchowie nazywają „szczególnie niebezpiecznym”, bo „dziecko to ma bezwzględne prawo do tego, aby się urodzić, ma prawo kochać i być kochane. Domaganie się prawa do aborcji stanowi wyraz wysoce niegodnego postępowania, nawet jeśli jego źródłem miałby być lęk lub poczucie źle pojętej odpowiedzialności za dziecko”.

Biskupi ostro krytykują badania prenatalne i chwalą lekarzy, którzy odmawiają ich przeprowadzenia, nawet, gdy istnieje podejrzenie, że płód może być uszkodzony (co daje podstawę do przeprowadzenia legalnej aborcji). Hierarchowie nazywają ich „lekarzami z prawym sumieniem”, a badania te określają jako podejmowane „w celach eugenicznych”.

Zła pokusa dziecka
Zaprezentowany przez abp. Hosera dokument pokazuje czarno na białym, że Kościół nie dopuszcza nawet myśli o ustępstwach, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej utwardza swoje stanowisko. Pomijając kwestie aborcji i antykoncepcji, na które Kościół od dawna patrzy jak na dzieło szatana, oprócz krytyki badań prenatalnych, najbardziej zaskakuje radykalnie negatywna ocena procedur in vitro. Dokonana w dodatku nie przez poszczególnych przedstawicieli hierarchii czy kościelne komisje – jak najczęściej bywało do tej pory - ale przez cały Episkopat.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną