Wałęsa o Borusewiczu

Kto uchroni Wałęsę?
Coś niedobrego dzieje się z Lechem Wałęsą. Nie rozumiem, czemu mówi to, co mówi, i czemu zgadza się to mówić mediom. Obawiam się, że tak nie wybroni tego, co dla niego najważniejsze. Tak to prędzej sobie samemu zaszkodzi.

Lech Wałęsa nie powinien się wdawać w publiczne polemiki z innymi przywódcami strajku sierpniowego. Nic te polemiki nie wnoszą do naszej wiedzy o początkach Solidarności.

Wałęsa nie musiał i nie powinien był tak emocjonalnie reagować na słowa Henryki Krzywonos czy Bogdana Borusewicza. Od tego ma współpracowników dawnych i obecnych, choćby z Instytutu swego imienia. Od tego są też historycy.

Z zażenowaniem i rodzajem wstydu słuchałem insynuacji Lecha Wałęsy pod adresem marszałka Borusewicza. Byłemu prezydentowi Polski to zwyczajnie nie uchodzi ze względu na autorytet obu tych najwyższych urzędów państwowych. 

Nie uchodzi też Wałęsie uderzać w kogokolwiek, a zwłaszcza w Krzywonos czy Borusewicza, przy pomocy chwytów, którymi próbowali go dyskredytować jego dawni towarzysze walki o wolne związki i wolną Polskę oraz autorzy pamfletów z kręgu IPN.

To kolejna porażka wizerunkowa Lecha Wałęsy. Skoro Wałęsa, wciąż polskie dobre narodowe, nie potrafi zaopiekować się samym sobą, niech się nim zaopiekują ci ludzie, którzy nie czerpią perwersyjnej rozkoszy z oglądania tych porażek w TV. Niech pomogą mu nie ulegać pokusie mówienia byle czego byle komu. 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj