Echa serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”

Cisi gęgacze
Nasi prawicowi „niepokorni” publicyści to (parafrazując słynną szopkę Szpotańskiego) cisi gęgacze. Pomstują na zdrajców i sprzedawczyków, podkręcają się nawzajem, ale wyłącznie TU.

Jakoś żaden z nich nie włączył się w niemiecką dyskusję wokół „Naszych matek, naszych ojców”. Oburzali się tu, ale nie tam, jęcząc tylko, jak to znów – cytując Jana Rokitę – „Niemcy nas biją”. Teraz Piotr Zaremba oburza się na mnie, że w dyskusji w TVP po emisji „Naszych matek” bagatelizowałem niemiecki plan fałszowania polskiej historii. Ale jakoś nie miałem wsparcia Zaremby, gdy tłumaczyłem Niemcom na łamach „Süddeutsche Zeitung”, przed kamerą ZDF oraz na portalu www.perlentaucher.de, w jak fatalnej tradycji antypolskich stereotypów lokuje się polski epizod filmu ZDF.

Decyzja kierownictwa TVP o pokazaniu polskiej publiczności niemieckiego serialu była słuszna i odważna. Film miał w Polsce – proporcjonalnie – większą oglądalność niż w Niemczech. Telewidzowie mogli zobaczyć nie tylko, z jakich stereotypów został posklejany polski epizod filmu o piątce przyjaciół, ale także – przy wszystkich mieliznach miniserialu – część niemieckiego rozliczenia ze zbrodniczą przeszłością własnych rodziców i dziadków. W ocenach wielu polskich internautów film miał lepsze notowania niż u polskich recenzentów. Doceniano staranną inscenizację scen frontowych i dobre aktorstwo głównych postaci. Osławiony już akowski epizod w trzeciej części budził powszechny niesmak, ale mało kto uważa, że emisja filmu była błędem.

Polska emisja „Naszych matek, naszych ojców” może być i jest wykorzystywana do rytualnych uniesień („Plują na Polskę” głosi na okładce tygodnik „Do Rzeczy”), ale powinna być przede wszystkim sygnałem do ożywienia polsko-niemieckich kontaktów telewizyjnych. W niedzielę ZDF pokazała film dokumentalny o polskim ruchu oporu w czasie drugiej wojny światowej, co prawda o 23.00, ale tuż po koncercie Anny Netrebko, może ktoś z teleentuzjastów „Podmoskiewskich wieczorów” pozostał przy ekranie, by obejrzeć także szczyptę prawdziwej historii AK. Nasi „niepokorni” wołają o ukaranie szefa TVP, ale tak naprawdę to zachowują się niczym autyści, którzy najlepiej się czują w fikcji swego zamkniętego świata. Zamieszkanego przez urojonych wewnętrznych wrogów.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj