Ksiądz nie poniesie kary za śmierć dziecka

Poród na plebanii
Poznańska prokuratura ponownie umorzyła sprawę księdza, który nie udzielił pomocy swojej kochance podczas porodu.

Ksiądz Mariusz G. poznał dziewczynę podczas rekolekcji. Nawiązali romans, kobieta zaszła w ciążę. Poród odbywał się na plebanii. Mimo, że kobieta krwawiła i prosiła o wezwanie karetki, ksiądz nie reagował. Słuchał muzyki w sąsiednim pokoju. Dziecko nie przeżyło porodu. Prokuratura prowadziła śledztwo z art. 160, mówiącego o narażeniu człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Śledztwo zostało umorzone ze względu na brak danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa i niestwierdzenie znamion czynu zabronionego. Śledczy nie byli pewni, czy płód jest człowiekiem, bowiem biegli nie byli w stanie ustalić, czy w momencie porodu dziecko było żywe, czy martwe. Nie skorzystano także z artykułu mówiącego o zagrożeniu życia i zdrowia dziecka poczętego, bo prokuratura uznała, że działanie księdza nie było umyślne i nie zależało mu na śmierci noworodka. Choć nie krył, że dziecka nie chce.

Z dobrą wiarą przyjęto jego tłumaczenia, że wiedział, iż poród może być niebezpieczny dla dziecka i matki. Nie miał świadomości, że trzeba pomóc, a brak odpowiedzialności i lekkomyślność to nie przestępstwo. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wymiar sprawiedliwości potraktował kapłana ulgowo. W podobnej sprawie, tarnowski sąd skazał 18 - latka na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

Wyrozumiałe były także władze kościelne, które chyba nie powinny mieć wątpliwości, że płód jest człowiekiem. Najpierw wysłały księdza Mariusza do klasztoru, potem na misję do Ukrainy i dopiero po reportażu Tomasza Sekielskiego, z którego wynikało, że nadal romansuje, został zawieszony w czynnościach kapłańskich.

Kościół chętnie potępia grzechy świeckich, ale gdy przychodzi do oceny postępowania duchownych, wykazuje ewangeliczne miłosierdzie. Patrząc zarówno na tę, jak i na inne podobne sprawy można odnieść wrażenie, że stosowanie podwójnej miary to umiejętność, którą Kościół opanował niemal do perfekcji.                    

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną