Nowy podręcznik dla pierwszaków: o co chodzi w tym sporze?

Lekcja nieszczerości
Czy to dobrze, że będzie bezpłatny, rządowy podręcznik dla wszystkich pierwszaków? Sprawa wydaje się oczywista, a jednak od wielu tygodni trwa wokół tego pomysłu, firmowanego przez premiera i minister edukacji Joannę Kluzik-Rostkowską, gorąca awantura.
Kancelaria Prezesa RM

Problem w tym, że żadna ze stron nie jest do końca szczera. Do ataku pierwsi ruszyli wydawcy. Słusznie argumentują, że to wielki cios w ich segment, że pracę stracić może kilka tysięcy osób, a dochody branży zostaną uszczuplone (Polska Izba Książki obliczyła ubytek rocznych przychodów wydawców na 350 mln zł). Nie dodają jednak, że branża jest mocno popsuta, że – by zdobyć klientów na swoją produkcję – przez całe lata posuwała się nagminnie do nieuczciwych chwytów, przekupstwa nauczycieli, pakietowania towaru w całe „zestawy edukacyjne”, słowem – żerowania na tym, że rodzic podręczniki kupić musi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną