Jak Jarosław Kaczyński jednoczy prawicę?

W uścisku prezesa
Jarosław Kaczyński przystąpił do likwidacji konkurencji, co nazywa dla niepoznaki wielką akcją jednoczenia prawicy.
Podobno Zbigniew Ziobro może co najwyżej liczyć na miejsce na liście do Senatu w okręgu „niebiorącym”.
Maciej Macierzyński/Reporter

Podobno Zbigniew Ziobro może co najwyżej liczyć na miejsce na liście do Senatu w okręgu „niebiorącym”.

Jarosław Kaczyński dał liderom Solidarnej Polski oraz Polski Razem niespełna dwa tygodnie na porozumienie się z PiS – czytaj: przyjęcie warunków zaproponowanych przez jego partię. Mowa jest o założeniu nowego klubu parlamentarnego, współpracy przed wyborami samorządowymi i zorganizowaniu kongresu prawicy (ten – nieoficjalnie – zaplanowany jest już na 12 lipca). Wreszcie – wspólnych listach w wyborach parlamentarnych i niewysuwaniu własnych kandydatów w wyborach prezydenckich. W zamian PiS ma podobno uszanować autonomię obu ugrupowań i porozumieć się w kwestiach programowych. Ale najpierw – mały test lojalności: poparcie pisowskiego wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska.

Ta z pozoru koncyliacyjna propozycja jest kolejną taktyczną zagrywką Kaczyńskiego. Liderom obu konkurencyjnych wobec PiS partii grozi, że ich polityczne zaplecze rozpuści się w PiS. W Sejmie można usłyszeć opinię, że Kaczyński zagania owce (w mniej delikatnej wersji – barany) do zagrody, aby je łatwiej potem ostrzyc. Gowin może jeszcze coś na tym ugrać, ale Ziobro raczej nie powinien na nic liczyć. Bo prezes może nierychliwy, ale pamiętliwy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną