„Projekt Magdalena Ogórek”

Broń kobieca
Magdalena Ogórek jest Stanem Tymińskim XXI w. Ale mu nie dorówna.
Jako kandydatka na urząd prezydenta dr Ogórek jest całkiem bez znaczenia.
Tomasz Urbanek/EAST NEWS

Jako kandydatka na urząd prezydenta dr Ogórek jest całkiem bez znaczenia.

O przypadku Magdaleny Ogórek klasyk by powiedział, że „wszystko się zgadza, oprócz kasy”. Oczywiście w przenośni. Jak w żarcie o rybaku, który złotą rybkę poprosił, by uczyniła go młodym, pięknym i bogatym, a chwilę później obudził go głos kamerdynera: „Arcyksiążę, proszę wstawać. Jedziemy do Sarajewa!”.

Nie wiemy, czy w tym przypadku Sarajewo to będzie 2 czy 8 proc. głosów w wyborach prezydenckich. Ale jak na kandydaturę mocno jednocyfrową dr Ogórek emocjonuje Polaków niebywale. Polki też. Może trochę zaraża nas Leszek Miller, który gra rozpieranego dumą „choćby nie wiem co”. Zupełnie jakby przedstawiał światu swoją nową synową. Kiedy np. „Playboy” pisze o kandydatce Millera, on mówi, że dzięki niej nawet w Ameryce piszą o SLD. Jeśli chodziło tylko o to, żeby pisali, wystarczy, by szef SLD wystąpił na konferencji prasowej nago. Pokazałyby go wszystkie telewizje świata. To by był sukces prawdziwie globalny, a nie tylko lokalny amerykański.

Emocje Leszka Millera nietrudno jest zrozumieć, bo to on wsiadł z panią Ogórek w salonkę do Sarajewa. I w jego pierś będą celowali wrogowie oraz partyjni zawistnicy. Miller już wie, że mimo woli ogłosił sezon strzelania do sylwetki biegnącego przewodniczącego. Chce biec jak najdłużej, a kandydatka Ogórek musiałaby zdobyć blisko 20 proc.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną